Ten kosmetyk kupiłam pod wpływem chwili. Akurat była promocja -40% w Rossmannie, no i bach! Balsam jakimś niewyjaśnionym mi bliżej sposobem :p trafił do koszyka. Potem dłuuugo leżał w szufladzie i czekał na swoją kolej. A że zima sprzyja zużyciom wszelkich mazideł do ust, to radośnie wyciągnęłam go na światło dzienne. Jeśli chcecie wiedzieć jak się u mnie sprawuje ten kokosowy cudaczek to zapraszam do dalszej części notki! :)
środa, 29 stycznia 2014
Ziaja, kokosowy balsam do ust - terapia dla skóry i zmysłów
Hejka!
Ten kosmetyk kupiłam pod wpływem chwili. Akurat była promocja -40% w Rossmannie, no i bach! Balsam jakimś niewyjaśnionym mi bliżej sposobem :p trafił do koszyka. Potem dłuuugo leżał w szufladzie i czekał na swoją kolej. A że zima sprzyja zużyciom wszelkich mazideł do ust, to radośnie wyciągnęłam go na światło dzienne. Jeśli chcecie wiedzieć jak się u mnie sprawuje ten kokosowy cudaczek to zapraszam do dalszej części notki! :)

Ten kosmetyk kupiłam pod wpływem chwili. Akurat była promocja -40% w Rossmannie, no i bach! Balsam jakimś niewyjaśnionym mi bliżej sposobem :p trafił do koszyka. Potem dłuuugo leżał w szufladzie i czekał na swoją kolej. A że zima sprzyja zużyciom wszelkich mazideł do ust, to radośnie wyciągnęłam go na światło dzienne. Jeśli chcecie wiedzieć jak się u mnie sprawuje ten kokosowy cudaczek to zapraszam do dalszej części notki! :)
sobota, 25 stycznia 2014
Zapachy na codzień, czyli testowanie z Bi-es od Sample City!
Dzisiaj, chciałabym się Wam pochwalić moją pierwszą współpracą w ramach platformy SampleCity. Do tej pory kilkakrotnie próbowałam zakwalifikować się do testów, ale bez większych efektów. I gdy już zaczynałam wątpić... zdarzył się cud! :D O tym, że będę testować zapachy od Bi-es dowiedziałam się zaraz po świętach :D Paczucha trafiła do mnie w ekspresowym tempie, bo już 3 stycznia :) Moim oczom ukazało się przeurocze czerwone pudełko, a w nim nie jeden, ale aż trzy zapachy! Nawet nie wiecie, jakie było moje zaskoczenie, bo spodziewałam się zdecydowanie skromniejszej przesyłki! A tu taka niespodzianka - 3 rodzaje wód perfumowanych i to po 100 ml każdy :D Także nowy rok rozpoczął się naprawdę przyjemnie!
Na początek kilka słów o marce Bi-es.
"Firma Bi-es istnieje w Polsce od 1996 roku i jest firmą o światowym zasięgu reprezentującą sektor kosmetyczny. Marka Bi-es to kosmetyki zapachowe damskie oraz męskie. W ich ofercie znajdziemy perfumy, wody perfumowane, wody toaletowe, dezodoranty w spray'u, dezodoranty perfumowane w szkle, płyny po goleniu, balsamy po goleniu, antyperspiranty. W portfolio marki dostępne są także zapachy i kosmetyki pielęgnacyjne dla dzieci powyżej 3 roku życia, na licencji firmy Mattel, z Monster High, Barbie oraz Hot Wheels."
(źródło: www.samplecity.pl)
Markę Bi-es znałam już wcześniej, jako, że produkowała ona zapachy m.in. dla Biedronki. A wśród nich odpowiednik bardzo lubianych przeze mnie perfum DKNY be delicious (czyli popularnego zielonego jabłuszka :D) o nazwie Laura Castelo - "Be 4 me" za (uwaga!) 7zł :D A że swego czasu strasznie szalałam za zielonym jabłuszkiem DKNY, to perfumy z Biedronki były dla mnie świetną alternatywą do stosowania na co dzień :) Dlatego też ucieszyłam się, że mam okazję przekonać się na własnej skórze o oferowanych przez Bi-es zapachach :)) Na przetestowanie każdego z zapachów dałam sobie tydzień.
Experience The Magic - wersja specjalna z kryształami Swarovskiego
Moja ocena: Jest to bardzo przyjemna, dziewczęca kompozycja, a przy tym lekka i subtelna :) To właśnie ten zapach najbardziej przypadł do gustu :) Bardzo lubię perfumy, w których nuta słodyczy komponuje się z uczuciem orzeźwienia i świeżości. O dziwo zapach ten również przypadł do gustu mojej mamie, której musiałam obiecać, że zaraz po testach woda trafi do niej :))
Cena: 22zł/100ml
Opakowanie: Kartonowe opakowanie nie do końca do mnie przemawia. Jakoś mi nie pasuje do tego romantycznego i uroczego flakonika.
Moja ocena: Już sam design flakonika sugeruje nam, że zapach kryjący się w jego wnętrzu jest przeznaczony dla kobiet dojrzałych i eleganckich. I tak właśnie jest, zaraz po psiknięciu zapach jest dość intensywny i ciężki. W miarę upływu czasu traci na sile i taki właśnie zdecydowanie bardziej mi się podoba. I dopiero wtedy można się rozkoszować nutą elegancji, którą przesiąkło nasze ubranie. Co mi się rzuciło w oczy to to, że zapach ten jest naprawdę BARDZO trwały (w moim odczuciu nawet bardziej niż w przypadku pozostałych wód Bi-es). Niestety ten zapach jakoś najmniej przypadł mi do gustu :(
Cena: 21zł/100ml
Opakowanie: O ile oszczędna stylistyka kartonowego pudełeczka bardzo przypadła mi do gustu, to o tyle sam flakonik nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Na szczęście kryjący się w nim zapach odmienił moje zdanie :)
Moja ocena: Ten zapach również przypadł mi do gustu. Jest zarówno kobiecy i delikatny, jak i zdecydowany, choć na dłuższą metę potrafi być nieco mdły. Ale jako odskocznia od stosowanych na co dzień perfum, nadaje się idealnie :) - dlatego chętnie będę po nie sięgać :)
Cena: 20zł/100ml
Muszę przyznać, że testowanie zapachów to wbrew pozorom trudne wyzywanie, w końcu każdy z nas różni się zmysłem węchu i indywidualnymi preferencjami. I choć bardzo się starałam to moja recenzja może być dość subiektywna.
Podsumowując: Pragnę podziękować Samplecity oraz firmie Bi-es za możliwość przetestowania tych trzech wód perfumowanych. Była to dla mnie olbrzymia przyjemność i wyróżnienie, że powierzono mi takie zadanie. Co do perfum to jestem z nich zadowolona, znalazłam nawet swojego ulubieńca, z resztą nie tylko ja, bo i moja mama :p Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona oferowaną jakością w tak niskiej cenie. Zapachy bez wyjątku utrzymują się naprawdę długo :) Myślę, że wśród szerokiej oferty (o czym utwierdził mnie dołączony do perfum katalog zapachów Bi-es) zapachowej marki Bi-es nietrudno będzie znaleźć coś dla siebie :)
Na początek kilka słów o marce Bi-es.
"Firma Bi-es istnieje w Polsce od 1996 roku i jest firmą o światowym zasięgu reprezentującą sektor kosmetyczny. Marka Bi-es to kosmetyki zapachowe damskie oraz męskie. W ich ofercie znajdziemy perfumy, wody perfumowane, wody toaletowe, dezodoranty w spray'u, dezodoranty perfumowane w szkle, płyny po goleniu, balsamy po goleniu, antyperspiranty. W portfolio marki dostępne są także zapachy i kosmetyki pielęgnacyjne dla dzieci powyżej 3 roku życia, na licencji firmy Mattel, z Monster High, Barbie oraz Hot Wheels."
(źródło: www.samplecity.pl)
Markę Bi-es znałam już wcześniej, jako, że produkowała ona zapachy m.in. dla Biedronki. A wśród nich odpowiednik bardzo lubianych przeze mnie perfum DKNY be delicious (czyli popularnego zielonego jabłuszka :D) o nazwie Laura Castelo - "Be 4 me" za (uwaga!) 7zł :D A że swego czasu strasznie szalałam za zielonym jabłuszkiem DKNY, to perfumy z Biedronki były dla mnie świetną alternatywą do stosowania na co dzień :) Dlatego też ucieszyłam się, że mam okazję przekonać się na własnej skórze o oferowanych przez Bi-es zapachach :)) Na przetestowanie każdego z zapachów dałam sobie tydzień.
Experience The Magic - wersja specjalna z kryształami Swarovskiego
- orientalno-kwiatowe perfumy dla kobiet
Piramida zapachu:
- Nuta głowy: kwiat afrykańskiej pomarańczy i różowy pieprz
- Nuta serca: kadzidło, heliotrop i róża
- Nuta podstawowa: piżmo, cedr virginia i wanilia
- Nuta głowy: kwiat afrykańskiej pomarańczy i różowy pieprz
- Nuta serca: kadzidło, heliotrop i róża
- Nuta podstawowa: piżmo, cedr virginia i wanilia
Opakowanie: Nieco krzykliwe, zdecydowanie przyciągające wzrok (ale chyba o to w końcu chodzi?:). W intensywnie różowym kartoniku kryje się fantazyjny, kanciasty flakonik ozdobiony kryształkiem Swarowskiego. Jest bardzo poręczny, nie wyślizguje się z dłoni, a przy tym cieszy oko. Stylistyka opakowania tego zapachu sugeruje nam, że jest to zapach przeznaczony dla nastolatek lub młodych duchem :))
Moja ocena: Jest to bardzo przyjemna, dziewczęca kompozycja, a przy tym lekka i subtelna :) To właśnie ten zapach najbardziej przypadł do gustu :) Bardzo lubię perfumy, w których nuta słodyczy komponuje się z uczuciem orzeźwienia i świeżości. O dziwo zapach ten również przypadł do gustu mojej mamie, której musiałam obiecać, że zaraz po testach woda trafi do niej :))
Cena: 22zł/100ml
Miss
Belle
- to lekka, szyprowo-owocowa kompozycja, subtelnie przełamana
delikatnymi akordami drzewnymi.
Moja ocena: Już sam design flakonika sugeruje nam, że zapach kryjący się w jego wnętrzu jest przeznaczony dla kobiet dojrzałych i eleganckich. I tak właśnie jest, zaraz po psiknięciu zapach jest dość intensywny i ciężki. W miarę upływu czasu traci na sile i taki właśnie zdecydowanie bardziej mi się podoba. I dopiero wtedy można się rozkoszować nutą elegancji, którą przesiąkło nasze ubranie. Co mi się rzuciło w oczy to to, że zapach ten jest naprawdę BARDZO trwały (w moim odczuciu nawet bardziej niż w przypadku pozostałych wód Bi-es). Niestety ten zapach jakoś najmniej przypadł mi do gustu :(
Cena: 21zł/100ml
Bi-Es Moi White
- to kwiatowo - drzewno - piżmowe perfumy dla kobiet. Otulone
białymi kwiatami i mchem cedrowym, przynosi czarujący wianuszek esencji
będących odbiciem kobiecej kruchości i delikatności.
Piramida zapachu:
-Nuta głowy tworzą zapachy zieleni, brzoskwini, śliwki i frezji
-Nuta serca: konwalia, róża, jaśmin, irys i ylang-ylang
-Nuta podstawy: drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, cedr, ambra, piżmo, wanilia i bób Tonka
Moja ocena: Ten zapach również przypadł mi do gustu. Jest zarówno kobiecy i delikatny, jak i zdecydowany, choć na dłuższą metę potrafi być nieco mdły. Ale jako odskocznia od stosowanych na co dzień perfum, nadaje się idealnie :) - dlatego chętnie będę po nie sięgać :)
Cena: 20zł/100ml
Muszę przyznać, że testowanie zapachów to wbrew pozorom trudne wyzywanie, w końcu każdy z nas różni się zmysłem węchu i indywidualnymi preferencjami. I choć bardzo się starałam to moja recenzja może być dość subiektywna.
Podsumowując: Pragnę podziękować Samplecity oraz firmie Bi-es za możliwość przetestowania tych trzech wód perfumowanych. Była to dla mnie olbrzymia przyjemność i wyróżnienie, że powierzono mi takie zadanie. Co do perfum to jestem z nich zadowolona, znalazłam nawet swojego ulubieńca, z resztą nie tylko ja, bo i moja mama :p Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona oferowaną jakością w tak niskiej cenie. Zapachy bez wyjątku utrzymują się naprawdę długo :) Myślę, że wśród szerokiej oferty (o czym utwierdził mnie dołączony do perfum katalog zapachów Bi-es) zapachowej marki Bi-es nietrudno będzie znaleźć coś dla siebie :)
Jestem ciekawa, czy któraś z Was miała przyjemność używać tych zapachów?
Może macie swojego faworyta?
A jeśli nie, to być może któryś z nich zachęca Was samą recenzją?
Zapraszam Was serdecznie do podzielenia się swoja
opinią :)
Buziaki!
czwartek, 23 stycznia 2014
'Sheet mask' od Lioele :)
Hejka! Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować przedstawiciela mojego drugiego ulubionego rodzaju maseczek pielęgnacyjnych do twarzy (pierwszym - jak już kilkakrotnie wspominałam są maseczki w formule peel-off). Natomiast dzisiaj będzie mowa o 'sheet mask', czyli dość nietypowym rodzaju maseczki bardzo powszechnym w Azji (choć i u nas ta forma zaczyna się cieszyć coraz większą popularnością :). W dużym skrócie: 'sheet mask' - w dosłownym tłumaczeniu 'maseczka w płachcie' - to maseczka w postaci tkaniny (najczęściej z bawełny) nasączonej kosmetykiem. Takie rozwiązanie pozwala na na dłuższe działanie dobroczynnych substancji naturalnie występujących w ciekłej postaci, bez konieczności stosowania sztucznych zagęszczaczy, które niekoniecznie służą naszej cerze. Zastosowanie tkaniny nie tylko uniemożliwia spływanie naszej maseczki, ale również wydłuża czas potrzebny na jej wyschnięcie, a zatem i czas jej właściwego działania. W zasadzie każda szanująca się azjatycka marka ma w swojej ofercie takie maseczki. I właśnie jedną z nich jest Lioele.
Lioele
to znana koreańska firma kosmetyczna założona w 2003 roku. Jej misją jest
tworzenie produktów do pielęgnacji skóry oraz makijażu, które pozwolą
poczuć się pięknie i wyjątkowo każdej ich użytkowniczce.
Kosmetyki Lioele
charakteryzują się nie tylko wysoką jakością oraz skutecznością,
posiadają również wyjątkowo uroczy i dziewczęcy design. Każde opakowanie
wykonane jest z niezwykłą precyzją tak, aby wyglądało elegancko i
pięknie (oczywiście zgodnie z azjatyckimi trednami, które, jak doskonale wiecie, odbiegają od 'typowo europejskiej' estetyki :P).
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Nowości, nie tylko kosmetyczne :)
Hejka! Dzisiaj mam dla Was taki luźniejszy pościk stricte zakupowy :)
Zacznę może od tego, że podczas pobytu w Łodzi odwiedziłam siedzibę Skarbiec Natury i zakupiłam wodę różaną/dwufazowy płyn do demakijażu firmy Ikarov (kilk!) - 17,90zł. Czaiłam się na nią od dawna, także jestem bardzo zadowolona, że wreszcie udało mi się ją dopaść! :D Bardzo ciężko było mi się ograniczyć tylko do tego jednego zakupu, bo mają tam prawdziwe cuda (ślinotok gwarantowany ;p), ale wytrwałam! :D I jestem z siebie dumna!
Natomiast w Super-Pharm udało mi się upolować przeceniony, świąteczny zestaw Dermedic Hydrain 3 Hialuro (ja wybrałam wersję z serum nawilżającym i kremem pod oczy) - ta przyjemność kosztowała mnie tylko 35,99zł - moim zdaniem to naprawdę tanioszka! :D Ponieważ normalnie za samo serum z tej serii trzeba zapłacić około 40zł...
Zacznę może od tego, że podczas pobytu w Łodzi odwiedziłam siedzibę Skarbiec Natury i zakupiłam wodę różaną/dwufazowy płyn do demakijażu firmy Ikarov (kilk!) - 17,90zł. Czaiłam się na nią od dawna, także jestem bardzo zadowolona, że wreszcie udało mi się ją dopaść! :D Bardzo ciężko było mi się ograniczyć tylko do tego jednego zakupu, bo mają tam prawdziwe cuda (ślinotok gwarantowany ;p), ale wytrwałam! :D I jestem z siebie dumna!
Natomiast w Super-Pharm udało mi się upolować przeceniony, świąteczny zestaw Dermedic Hydrain 3 Hialuro (ja wybrałam wersję z serum nawilżającym i kremem pod oczy) - ta przyjemność kosztowała mnie tylko 35,99zł - moim zdaniem to naprawdę tanioszka! :D Ponieważ normalnie za samo serum z tej serii trzeba zapłacić około 40zł...
sobota, 18 stycznia 2014
Cherry cherry boom boom!
Czas na kolejne mazidło z mojej kolekcji, które nieodzownie kojarzy mi się z refrenem piosenki Lady Gagi "Nothing else matters' xD - cherry cherry boom boom! A mowa o Fruity Lip Balm od angielskiej firmy W7. Balsamy z tej serii są dostępne w 5 wersjach smakowo-zapachowych: cherry, strawberry, grape, kiwi, passion fruit.
czwartek, 16 stycznia 2014
Migdałowa konsternacja...
Hejka! Dzisiaj będzie wyjątkowo krótka - jak na mnie :p - recenzja. Jako, że moja kolekcja lakierów do paznokci rozrasta się w zastraszającym tempie :O (póki co liczy sobie 112 sztuk - do rekordzistek mi jeszcze daleko - ufff... można dalej kupować! ;D), zatem oczywistym jest, że zużywam też zastraszające ;p ilości zmywacza do paznokci, bo lakier zmieniam średnio, co 2-3 dni. I tak metodą prób i błędów udało mi się znaleźć 2 zmywacze, które najlepiej spełniają moje oczekiwania, choć do ideału i takim daleko.. heh. Dzisiaj przedstawię Wam pierwszy z nich, czyli rossmannowski Nagellack Entferner 'Mandelduft' od Isany (zmywacz do paznokci o zapachu migdałów). Z kolei drugim moim ulubieńcem jest bezacetonowy zmywacz do paznokci z ekstraktem ze słonecznika od Delii, ale o nim będzie innym razem :)
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Spodnie na cellulit? Tak, to możliwe. - Czyli cudach od Wrangler!
Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z newsem, dotyczącym cudów rodem z filmów science fiction! Otóż będzie mowa o spodniach, które nie tylko okrywają nasze ciało, ale nawilżają i zwalczają cellulit :D Tak, tak moje drogie Panie, marka Wrangler postanowiła całkowicie zrewolucjonizować dotychczasowe podejście do roli spodni w pielęgnacji kobiecych nóg, wprowadzając na rynek (wiosną ubiegłego roku) linię spodni Wrangler Denim Spa, czyli spodni które nasączone są specjalnymi substancjami, które w zależności od naszych potrzeb będą nawilżać bądź ujędrniać nasze nogi... Musicie przyznać, że brzmi to co najmniej niecodziennie ;p Możecie, więc sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy buszując na wyprzedażach trafiłam na taki o to wynalazek :D Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszam Was do dalszej części notki :)
czwartek, 9 stycznia 2014
Marzą Ci się rzęsy jak firanki? Oto świetny sposób za grosze! :)
Hejka! Pozostając w klimacie moich kosmetyczno-urodowych postanowień noworocznych, chciałabym się z Wami podzielić prostym acz sprawdzonym sposobem na poprawę kondycji rzęs i brwi :) Być może część z Was już o nim słyszała lub nawet go stosuje :) Niemniej jednak postanowiłam o nim wspomnieć, bo zdecydowanie jest wart uwagi! Dobroczynnego wpływu oleju z rącznika pospolitego (popularnie zwanego olejkiem rycynowym) na włosy, skórę i paznokcie chyba nie muszę Wam przedstawiać. Jego właściwości znane są już właściwie od starożytności. Jednakże aplikacja olejku rycynowego w jego tradycyjnej/naturalnej postaci, bywa bardzo uciążliwa... gdyż jest to ciecz, która pomimo swojej wysokiej gęstości 'lubi' brudzić wszystko dookoła... Dlatego, kiedy na wizażu natrafiłam na ten wątek, od razu wiedziałam, że muszę go wypróbować! W końcu która z nas nie marzy o rzęsach, jak firanki? :) Dlatego jeśli chcecie wiedzieć więcej oraz jak się ta terapia sprawdza u mnie, zapraszam do dalszej części :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014
Odżywka do paznokci z Eveline, czyli o tym jak wybawiciel stał się kosmetycznym koszmarkiem....
UWAGA, będzie esej :p A będzie on o starciu Koko z prawdziwym tytanem, czyli znaną i nieco kontrowersyjną (?) odżywką Eveline. Praktycznie każdy COŚ słyszał o tym specyfiku... to od mamy, to od koleżanki z pracy albo po prostu wyczytał w 'internetach'. Trudno powiedzieć, czy więcej osób ją kocha czy nienawidzi. Jedno jest pewne ma niezły fejm :P, swego czasu trudno było trafić na bloga, który by tej odżywki nie recenzował. Dlatego zgodnie z naturalną koleją rzeczy słynna odżywka wpadła i w moje łapki. I tak została u mnie na dłużej... Jeśli jesteście ciekawi, czy ja również dołączyłam do piewców jej wspaniałego działania, to zapraszam do lektury tej notki! :)
piątek, 3 stycznia 2014
POSTANOWIENIA URODOWO-KOSMETYCZNE :)
Przyszedł czas na część drugą, czyli moje postanowienia kosmetyczne na rok 2014 :)
A Wy jakie macie plany kosmetyczne na ten rok?
czwartek, 2 stycznia 2014
POSTANOWIENIA NOWOROCZNE
Witam
Was bardzo serdecznie w nowym roku, mam nadzieję, że doszliście już
do siebie po sylwestrowych szaleństwach i teraz pełni sił jesteście
gotowi stawiać czoła wyzwaniom, jakie będzie przed Wami stawiać ten 2014
rok :) Jako, że początek każdego kolejnego roku jest dobrą okazją do
przedsięwzięcia jakichś postanowień, nie będę oryginalna i podzielę się z
Wami moimi planami/celami na kolejne 365 dni :) Jak do tej pory niezbyt
sumiennie brałam je sobie do serca, a mój zapał mijał po pierwszych dwóch tygodniach... Jednakże w tym roku mam nadzieję, że nie skończy się tylko na moich dobrych chęciach :p Jako, że tych spraw 'troszkę' się nazbierało, postanowiłam je podzielić na dwie grupy - życiowe i urodowe. Być może niektóre z nich i Was zainspirują do działania :)
Dzisiaj pragnę Wam zaprezentować postanowienia z kategorii 'życiowe' :)
Oczywiście cała ta litania postanowień już wisi na tablicy, tuż obok kalendarza nad moim biurkiem :) Pozostaje mieć nadzieję, że wytrwam w moich planach, czego i Wam również życzę! :)
Dzisiaj pragnę Wam zaprezentować postanowienia z kategorii 'życiowe' :)
Oczywiście cała ta litania postanowień już wisi na tablicy, tuż obok kalendarza nad moim biurkiem :) Pozostaje mieć nadzieję, że wytrwam w moich planach, czego i Wam również życzę! :)
A Wy macie jakieś postanowienia noworoczne?
Jak sądzicie, czy takie postanowienia to w ogóle dobry pomysł?
Buziaki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)