Jak wyobrażam sobie idealny, wieczorny relaks? Szczerze? Na ogół po dniu pełnym wrażeń (stresująca praca, wycisk na siłowni, itd...) moje fantazja ogranicza się do ciepłych kapci, kubka kakao i maksymalnej bliskości mojego umiłowanego wyrka. Ale są dni kiedy mam ochotę na coś więcej. Kiedy chcę zrobić coś dla siebie i poczuć się naprawdę wyjątkowo. Wtedy puszczam ulubioną muzykę, zapalam świece, szykuję pachnącą kąpiel z bąbelkami i robię sobie maseczkę :) Ot co, niby takie nic, a działa cuda. I na tym ostatnim punkcie chciałabym się dzisiaj skupić i przedstawić Wam umilacza moich ostatnich wieczorków spa. Jak już kilkakrotnie wspominałam, jestem fanką wszelkiego rodzaju maseczek do twarzy, zwłaszcza tych, które cechują się dość nietypowymi rozwiązaniami, takimi jak formuły 'sheet mask' i 'peel-off'. To jednak od czasu do czasu, funduję sobie powrót do tradycji i stosuję zwyczajne zmywalne maski. I tak jakiś czas temu w moje łapki wpadła nawilżająca maska Luvos, która przebojem wdarła się do mojej łazienki i znalazła tam swoje miejsce na stałe :)
Dla zainteresowanych kilka słów wstępu:
Glinka
Luvos ® to w 100% naturalny less, będący unikalną mieszanką minerałów i
pierwiastków śladowych, takich jak: krzem, wapń, potas, żelazo, magnez, miedź, selen i cynk. Less, na bazie którego
produkowane są kosmetyki z glinką Luvos®, jest pylastą skałą osadową.
Aby uzyskać proszek mineralny (glinkę) w postaci, jakiej ją znamy, skała ta przed rozdrabnianiem jest poddawana działaniu wysokiej temperatury (rzędu 130 C), w wyniku czego jest ona oczyszczana z drobnoustrojów. Otrzymana glinka jest produktem naturalnym, bez
chemicznych czy innych dodatków, który dzięki swojej małocząsteczkowej strukturze posiada unikalną zdolność do reagowania z innymi składnikami (m.in. wiąże ona szkodliwe substancje i czynników podrażniające, przez co znalazła ona zastosowanie w oczyszczaniu i pielęgnacji skóry oraz włosów).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/6. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 kwietnia 2014
czwartek, 27 marca 2014
Czarodziej od Sylveco, czyli o kremie brzozowo-nagietkowym z betuliną :)
Czasami mam wrażenie, że poszukiwania idealnego kremu do twarzy można porównać do poszukiwania zaginionego, świętego graala czy wygranej w lotto... Dotychczas stosowane przeze mnie kremy owszem, miały pewne niewątpliwe zalety, ale nie były też pozbawione mocno zniechęcających wad... Aż tu przypadkiem, skuszona promocją, nabyłam zestaw kosmetyków Sylveco. I bach, trafiło mnie, jak strzałą amora :D
poniedziałek, 24 marca 2014
Alterra, olejek 'Migdały i Papaja' - multikosmetyk za grosze! :)
Dzisiaj przyszedł czas na obiecywaną ostatnio recenzję olejku 'Migdały i Papaja' z kultowej już rossmanowskiej serii od marki Alterra. Niestety tym razem się nie wyłamię... bo ja również padłam ofiarą zachwytu nad tymi olejkami i nieustannie trwam w tym stanie! Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tym, jak się u mnie sprawuje ten olejek i dlaczego uważam go za świetny multikosmetyk, to zapraszam Was serdecznie do dalszej części :)
sobota, 18 stycznia 2014
Cherry cherry boom boom!
Czas na kolejne mazidło z mojej kolekcji, które nieodzownie kojarzy mi się z refrenem piosenki Lady Gagi "Nothing else matters' xD - cherry cherry boom boom! A mowa o Fruity Lip Balm od angielskiej firmy W7. Balsamy z tej serii są dostępne w 5 wersjach smakowo-zapachowych: cherry, strawberry, grape, kiwi, passion fruit.
czwartek, 9 stycznia 2014
Marzą Ci się rzęsy jak firanki? Oto świetny sposób za grosze! :)
Hejka! Pozostając w klimacie moich kosmetyczno-urodowych postanowień noworocznych, chciałabym się z Wami podzielić prostym acz sprawdzonym sposobem na poprawę kondycji rzęs i brwi :) Być może część z Was już o nim słyszała lub nawet go stosuje :) Niemniej jednak postanowiłam o nim wspomnieć, bo zdecydowanie jest wart uwagi! Dobroczynnego wpływu oleju z rącznika pospolitego (popularnie zwanego olejkiem rycynowym) na włosy, skórę i paznokcie chyba nie muszę Wam przedstawiać. Jego właściwości znane są już właściwie od starożytności. Jednakże aplikacja olejku rycynowego w jego tradycyjnej/naturalnej postaci, bywa bardzo uciążliwa... gdyż jest to ciecz, która pomimo swojej wysokiej gęstości 'lubi' brudzić wszystko dookoła... Dlatego, kiedy na wizażu natrafiłam na ten wątek, od razu wiedziałam, że muszę go wypróbować! W końcu która z nas nie marzy o rzęsach, jak firanki? :) Dlatego jeśli chcecie wiedzieć więcej oraz jak się ta terapia sprawdza u mnie, zapraszam do dalszej części :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013
Piaskowa elegancja od Wibo :)
Hejka! Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój kolejny piasek od Wibo (inny z serii Glamour Sand opisywałam tutaj - klik!),
niestety jedyny jaki udało mi się upolować na promocji w Rossmannie :(( Ale
jako, że miałam już okazję kilkakrotnie go wypróbować, to muszę powiedzieć, że jego
piękno rekompensuje mi braki innych kolorów :D
Pędzelek: Średnio szeroki, troszkę ścięty ukośnie, dość długi. Łatwo się nim operuje, więc malowanie nim to naprawdę przyjemność :)
Kolor: Piękny! Nasycony, a jednocześnie delikatny (dzięki obecności mieniących się drobinek). Elegancka głęboka czerwień idealna na święta :D Ten lakier dosłownie robi furorę u moich koleżanek, teraz każda pragnie go mieć :P Krycie: Pierwsza klasa! :D Wystarczy jedna warstwa, według mnie ten efekt jest w zupełności wystarczający (na zdjęciach).
Trwałość: Przy jej opisie należy uwzględnić, że jako bazę zastosowałam pojedynczą warstwę odżywki od Eveline (8w1). I tak jedna warstwa lakieru trzyma się idealnie przez 4 dni. Z czasem na skutek mechanicznych uszkodzeń, lakier ściera się i odprykuje z końcówek. Moim zdaniem jest nieco trwalszy od prezentowanego ode mnie wcześniej lakieru piaskowego Wibo Glamour Sand nr 4 (klik!).
Zmywalność: trochę trudniejsza niż w przypadku zwykłych lakierów, ale dramatu też nie ma :P, znam zdecydowanie gorsze lakiery, gdzie bez sposobu na folię aluminiową się nie obejdzie :)
Cena: ok. 8 zł/8,5 ml, stosunek ceny do jakości, jak najbardziej na 6! Ja swój kupiłam na rosmmannowskim -40% (o czym pisałam tutaj), także grzechem byłoby go nie wziąć!
Dostępność: dobra; sklepy z chemią kosmetyczną, sieciówki typu Rossmann
Pędzelek: Średnio szeroki, troszkę ścięty ukośnie, dość długi. Łatwo się nim operuje, więc malowanie nim to naprawdę przyjemność :)
Kolor: Piękny! Nasycony, a jednocześnie delikatny (dzięki obecności mieniących się drobinek). Elegancka głęboka czerwień idealna na święta :D Ten lakier dosłownie robi furorę u moich koleżanek, teraz każda pragnie go mieć :P Krycie: Pierwsza klasa! :D Wystarczy jedna warstwa, według mnie ten efekt jest w zupełności wystarczający (na zdjęciach).
Trwałość: Przy jej opisie należy uwzględnić, że jako bazę zastosowałam pojedynczą warstwę odżywki od Eveline (8w1). I tak jedna warstwa lakieru trzyma się idealnie przez 4 dni. Z czasem na skutek mechanicznych uszkodzeń, lakier ściera się i odprykuje z końcówek. Moim zdaniem jest nieco trwalszy od prezentowanego ode mnie wcześniej lakieru piaskowego Wibo Glamour Sand nr 4 (klik!).
Cena: ok. 8 zł/8,5 ml, stosunek ceny do jakości, jak najbardziej na 6! Ja swój kupiłam na rosmmannowskim -40% (o czym pisałam tutaj), także grzechem byłoby go nie wziąć!
Dostępność: dobra; sklepy z chemią kosmetyczną, sieciówki typu Rossmann
Jak się Wam podoba ten lakier?
Macie jakieś swoje ulubione piaski?
I co sądzicie o nowym sposobie podpisywania zdjęć? :)
Buziaki!:*
sobota, 26 października 2013
Cudeńko od Batiste! :D
Hejka! Dzisiaj zapraszam Was do przeczytania mojej opinii na temat Batiste XXL volume, czyli suchego szamponu z dodatkiem lakieru.
Do tej pory miałam okazję testować suchy szampon od Isany i Syoss, ale Batiste zostawił swoją konkurencję daleko w tyle :)
Większość z Was zapewne spotkała się już z pojęciem suchego szamponu (a jeśli nie, to macie ku temu okazję;p). Zadanie jakie stoi przed suchym szamponem, to przede wszystkim - odświeżenie naszej czupryny bez konieczności mycia włosów. (Choć jako takiego mycia na pewno nam nie zastąpi :p) Suchy szampon jest szczególnie przydatny w sytuacji kiedy nie mamy warunków/czasu, żeby umyć włosy np. w podróży lub np. kiedy chorujemy/podczas upalnych dni lub kiedy tak jak ja jesteście posiadaczami cienkich włosów, które łatwo i szybko przetłuszczają się przy skalpie (zwłaszcza zimą, kiedy nosimy czapkę). Produkt ten rewelacyjnie sprawdza się, jako 'włosowe S.O.S.',np. kiedy musimy nagle gdzieś szybko wyjść, a wygląd naszych włosów pozostawia wiele do życzenia...
Batiste to angielska marka kosmetyczna, która w swojej ofercie ma kilkanaście różnych suchych szamponów. Wśród nich znajdziemy wersje dedykowane zarówno blondynkom, jak i brunetkom, choć na ogół spotykam się z opinią, że szampony te nie mają tak naprawdę ograniczeń 'kolorystycznych' względem ich użytkowników i w zasadzie są uniwersalne.
Większość z Was zapewne spotkała się już z pojęciem suchego szamponu (a jeśli nie, to macie ku temu okazję;p). Zadanie jakie stoi przed suchym szamponem, to przede wszystkim - odświeżenie naszej czupryny bez konieczności mycia włosów. (Choć jako takiego mycia na pewno nam nie zastąpi :p) Suchy szampon jest szczególnie przydatny w sytuacji kiedy nie mamy warunków/czasu, żeby umyć włosy np. w podróży lub np. kiedy chorujemy/podczas upalnych dni lub kiedy tak jak ja jesteście posiadaczami cienkich włosów, które łatwo i szybko przetłuszczają się przy skalpie (zwłaszcza zimą, kiedy nosimy czapkę). Produkt ten rewelacyjnie sprawdza się, jako 'włosowe S.O.S.',np. kiedy musimy nagle gdzieś szybko wyjść, a wygląd naszych włosów pozostawia wiele do życzenia...
Batiste to angielska marka kosmetyczna, która w swojej ofercie ma kilkanaście różnych suchych szamponów. Wśród nich znajdziemy wersje dedykowane zarówno blondynkom, jak i brunetkom, choć na ogół spotykam się z opinią, że szampony te nie mają tak naprawdę ograniczeń 'kolorystycznych' względem ich użytkowników i w zasadzie są uniwersalne.
Szampony Batiste to połączenie funkcjonalności i wygody w jednym :)
wtorek, 15 października 2013
Przepadłam! Wow Glamour Sand od Wibo :)
Przyznam szczerze, że na początku nie przepadałam za tym całym piaskowym efektem na paznokciach. Dopiero kiedy na blogu My Ombre Life zobaczyłam zdjęcie z takim właśnie lakierem, po raz pierwszy zapragnęłam też takie mieć! Ot taka babska zazdrość :D I tak podczas jednej z wypraw do Rossmanna zauważyłam lakier od Wibo. Po kilku podejściach, w końcu zdecydowałam się na zakup. Padło na nr 2, bo jakoś nie przepadam za takimi ciemnymi odcieniami. I jestem zachwycona! Czegoś takiego się nie spodziewałam :)
Seria Wow Glamour Sand trafiła do drogerii z początkiem października. Do wyboru mamy 4 wersje, każda z mieniącymi się brokatowymi drobinkami.
Lakier w buteleczce prezentuje się, jak zwykły lakier z brokatem. Podobnie wrażenie mamy przy jego aplikacji. Dopiero w momencie, kiedy zaczyna podsychać, staje się zauważalna jego piaskowa faktura. Powierzchnia staje się wyraźnie chropowata. Powierzchnia paznokcia jest pokryta równomiernie jednakowej wielkości delikatnymi drobinkami, co nie przeszkadza jednak nie nastręcza trudności w życiu codziennym. Paznokcie nie zaczepiają się ani nie zahaczają o ubrania czy włosy.
Pędzelek: Średnio szeroki, troszkę ścięty ukośnie, dość długi. Łatwo się nim operuje, więc malowanie nim to sama przyjemność (nawet dla takiego antytalencia w tych sprawach, jak ja ;p)
Kolor: Piękny! Nasycony, a jednocześnie delikatny (dzięki obecności mieniących się drobinek).
Krycie: Pierwsza klasa! :D Wystarczy jedna warstwa, według mnie ten efekt jest w zupełności wystarczający (na zdjęciach).
Trwałość: Przy jej opisie należy uwzględnić, że jako bazę zastosowałam podwójną warstwę odżywki od Eveline (8w1). I tak jedna warstwa lakieru 3 dni. Na skutek mechanicznych uszkodzeń, lakier stosunkowo szybko ściera się i odprykuje z końcówek.
Zmywalność: trochę trudniejsza niż w przypadku zwykłych lakierów, ale nie jest to jakoś specjalnie mozolna czynność :)
Cena: ok. 8 zł/8,5 ml, stosunek ceny do jakości, jak najbardziej na 6!
Dostępność: dobra; sklepy z chemią kosmetyczną, sieciówki typu Rossmann
Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego zakupu :)) Dlatego mogę ten lakier polecić z czystym sumieniem. Po chichu liczę na to, że może wprowadzą dodatkowe kolory, bo te ciemne, jakoś do mnie nie przemawiają... A tymczasem będę się czaić na inną serię piasków od Wibo, a mianowicie Wow Sand Effect ;D
Lakier w buteleczce prezentuje się, jak zwykły lakier z brokatem. Podobnie wrażenie mamy przy jego aplikacji. Dopiero w momencie, kiedy zaczyna podsychać, staje się zauważalna jego piaskowa faktura. Powierzchnia staje się wyraźnie chropowata. Powierzchnia paznokcia jest pokryta równomiernie jednakowej wielkości delikatnymi drobinkami, co nie przeszkadza jednak nie nastręcza trudności w życiu codziennym. Paznokcie nie zaczepiają się ani nie zahaczają o ubrania czy włosy.
Pędzelek: Średnio szeroki, troszkę ścięty ukośnie, dość długi. Łatwo się nim operuje, więc malowanie nim to sama przyjemność (nawet dla takiego antytalencia w tych sprawach, jak ja ;p)
Kolor: Piękny! Nasycony, a jednocześnie delikatny (dzięki obecności mieniących się drobinek).
A tak prezentuje się na moich dinozaurzych łapkach ;p
(niestety zdjęcia nie oddają pełni jego uroku :(( )
(niestety zdjęcia nie oddają pełni jego uroku :(( )
Krycie: Pierwsza klasa! :D Wystarczy jedna warstwa, według mnie ten efekt jest w zupełności wystarczający (na zdjęciach).
Trwałość: Przy jej opisie należy uwzględnić, że jako bazę zastosowałam podwójną warstwę odżywki od Eveline (8w1). I tak jedna warstwa lakieru 3 dni. Na skutek mechanicznych uszkodzeń, lakier stosunkowo szybko ściera się i odprykuje z końcówek.
Zmywalność: trochę trudniejsza niż w przypadku zwykłych lakierów, ale nie jest to jakoś specjalnie mozolna czynność :)
Cena: ok. 8 zł/8,5 ml, stosunek ceny do jakości, jak najbardziej na 6!
Dostępność: dobra; sklepy z chemią kosmetyczną, sieciówki typu Rossmann
Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego zakupu :)) Dlatego mogę ten lakier polecić z czystym sumieniem. Po chichu liczę na to, że może wprowadzą dodatkowe kolory, bo te ciemne, jakoś do mnie nie przemawiają... A tymczasem będę się czaić na inną serię piasków od Wibo, a mianowicie Wow Sand Effect ;D
A jakie są wasze doświadczenia z piaskami?
Miałyście może już któryś z tych lakierów?
Miałyście może już któryś z tych lakierów?
Macie jakieś swoje typy?
Pozdrawiam! :*
niedziela, 22 września 2013
Tyle słońca w całym mieście... :)) Czyli słów kilka o mojej naj naj najulubieńszej masce do włosów od firmy L'biotica.
Od jakichś 5 lat rozjaśniam włosy, notorycznie je prostuję i mam za sobą całkiem sporo kuracji antybiotykowych i retinoidowych. Takie traktowanie nie mogło przejść obojętnie wobec stanu moich włosów... I voilà! Masakra na głowie murowana! Nie dość, że mam strasznie cienkie włosy, to jeszcze leciały mi garściami. Praca nad ich stanem wymagała czasu i długofalowych działań, jednakże w czasie moich poszukiwań znalazłam interesujący środek doraźny, ktrórym pragnę się z Wami podzielić :) Mam na myśli maskę do włosów blond od L'Biotica, która poprawiła (przynajmniej wizualnie) ich stan, już po pierwszym użyciu! :D Testowałam już całkiem sporo masek, ale do tej jednej wracam zawsze (szczególnie polecam jej stosowanie w okresie zimowym) :)
L'Biotica posiada w swojej ofercie całkiem sporą gromadkę (bo aż 9! różnych) masek do włosów.
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka ARGAN MAKADAMIA
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów KERATYNA + JEDWAB
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów farbowanych
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów ciemnych
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów blond
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów suchych i zniszczonych
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów przetłuszczających się
- BIOVAX LATTE Intensywnie Regenerująca Maseczka odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne
L'Biotica posiada w swojej ofercie całkiem sporą gromadkę (bo aż 9! różnych) masek do włosów.
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka ARGAN MAKADAMIA
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów KERATYNA + JEDWAB
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów farbowanych
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów ciemnych
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów blond
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów suchych i zniszczonych
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów przetłuszczających się
- BIOVAX LATTE Intensywnie Regenerująca Maseczka odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne
W takim oto niepozornym kartoniku znajdziemy ją na półce w prawie każdej drogerii, aptece czy większym sklepie z chemią. Obecnie dostępność produktów z tej serii jest naprawdę dobra.
W wnętrzu niewielkiego kartonika kryją się aż trzy skarby! :D
I tak, w zestawie oprócz maseczki otrzymujemy :
- Biovax A+E
Serum wzmacniające - saszetka (1,5 ml)
- Termocap (1 szt.)
Nie da się nie zauważyć, że producent bardzo 'namiętnie', na każdym wręcz kroku podkreśla bezpieczeństwo składu oferowanych przez siebie kosmetyków... Jest to oczywista linia promocji tej marki (powiedziałabym, że niekiedy nawet zbyt nachalna), z drugiej jednak strony ma ona całkiem spory przyczynek w kreowaniu świadomości konsumenckiej. Wiele osób, które znam po spotkaniu tak 'oflagowanego' produktu (a które nie analizowały wcześniej składu stosowanych przez siebie produktów), szukało w internecie informacji 'co to są te całe parabeny czy slsy'. I diametralnie zmieniło swoje podejście do zakupów, nie tylko tych kosmetycznych :))
Nie da się nie zauważyć, że producent bardzo 'namiętnie', na każdym wręcz kroku podkreśla bezpieczeństwo składu oferowanych przez siebie kosmetyków... Jest to oczywista linia promocji tej marki (powiedziałabym, że niekiedy nawet zbyt nachalna), z drugiej jednak strony ma ona całkiem spory przyczynek w kreowaniu świadomości konsumenckiej. Wiele osób, które znam po spotkaniu tak 'oflagowanego' produktu (a które nie analizowały wcześniej składu stosowanych przez siebie produktów), szukało w internecie informacji 'co to są te całe parabeny czy slsy'. I diametralnie zmieniło swoje podejście do zakupów, nie tylko tych kosmetycznych :))
Przyjazna włosom kompozycja oparta głównie na licznych emolientach.
- alkohol cetylowy, ceteareth-20, cetrimonium chloride - emolienty tłuste, zmiękczają i wygładzają włosy, ułatwiają rozczesywanie, zmniejszają plątanie oraz wpływają na ich nawilżenie
- olej ze słodkich migdałów - czwarty w kolejności składnik (czyli całkiem dobrze!:), poza tym moje włosy lubią tej olej); stanowi on źródło cennych witamin, w maseczce funkcjonuje, jako emolient tłusty odpowiedzialny za tworzenie warstwy okluzyjnej, chroniącej przed utratą wody, ale również przed szkodliwym działaniem UV czy chloru; nawilża - zmiękcza - odżywia
- acetylowana lanolina - kolejny emolient tłusty, ułatwia rozczesywanie oraz działa antystatycznie
- gliceryna - nawilżacz, ułatwia penetrację innym składnikom maski
- ekstrakty roślinne:
■ wyciąg z lawsonii bezbronnej - posiada właściwości barwiące i pielęgnujące, sprawia, że włosy są bardziej lśniące ■ wyciąg ze skórki cytrynowej - rozjaśnia, zamyka łuski włosów, działa antybakteryjnie ■ wyciąg z miodu - działanie nawilżające i odżywcze
- składniki kompozycji zapachowej(linalol - konwalia, hexyl- jaśmin)
- barwnik (cytrynowożółty odcień)
- konserwanty, w tym kwas cytrynowy - konserwant i regulator pH
Kolejne informacje od producenta (co ciekawe poparte krótkim uzasadnieniem):
"BIOVAX to gwarancja BEZPIECZEŃSTWA - nie zawiera substancji drażniących: PARABENÓW, SLS, SLES I GLIKOLU!
PRODUKT PRZYJAZNY ALERGIKOM!"
Produkt ten NIE BYŁ testowany na zwierzętach.
Zainteresowanych odsyłam po więcej na stronę producenta (klik!)
Opakowanie:
Całość zamknięta jest plastikowym, szczelnym słoiczku, który umożliwia zużycie maski do ostatniej odrobinki :p
Zapach: Bardzo, bardzo przyjemny! Zdecydowanie moja gama zapachowa :)) Co więcej utrzymuje się na włosach jeszcze dłuuuugo po spłukaniu maski.
Konsystencja: Gęsta, kremowa konsystencja, sprawia, że maska nie spływa z włosów, ale na nich pozostaje. Przez co możemy z dużą wydajnością korzystać z maseczki :)
Aplikacja: Maskę należy aplikować na umyte i osuszone wcześniej włosy. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić z jej ilością (szczególnie przy skalpie), bo łatwo 'przedobrzyć' i włosy będą nam się szybko przetłuszczać (podobnie, jak przy niedokładnym jej spłukaniu). Jeśli chodzi o trzymanie maski na włosach to mamy tutaj kilka opcji. Czas należy regulować w zależności od naszych potrzeb. Ja nie schodzę poniżej 30 minut (najczęściej ją trzymam 45min-1h). Aby - wzmocnić efekt działania należy założyć czepek - termocap, który otrzymujemy w zestawie. Ja dodatkowo robię sobie:
- ciepłą łaźnię - zaparowana gorąca łazienka ewentualnie siedzę w saunie
- lub owijam czepek ręcznikiem i podgrzewam za pomocą suszarki
Maska łatwo się spłukuje, najlepiej przy pomocy zimnej wody (co dodatkowo potęguje zamykanie łusek włosowych).
Producent zaleca, aby produkt stosować w odstępach 3-5 dniowych. Muszę jednak przyznać, że efekt działania maski bardzo uzależnia i już po pierwszym użyciu żałowałam, że maska nie nadaje się do codziennego używania! :(
Opakowanie:
Całość zamknięta jest plastikowym, szczelnym słoiczku, który umożliwia zużycie maski do ostatniej odrobinki :p
Zapach: Bardzo, bardzo przyjemny! Zdecydowanie moja gama zapachowa :)) Co więcej utrzymuje się na włosach jeszcze dłuuuugo po spłukaniu maski.
Konsystencja: Gęsta, kremowa konsystencja, sprawia, że maska nie spływa z włosów, ale na nich pozostaje. Przez co możemy z dużą wydajnością korzystać z maseczki :)
Aplikacja: Maskę należy aplikować na umyte i osuszone wcześniej włosy. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić z jej ilością (szczególnie przy skalpie), bo łatwo 'przedobrzyć' i włosy będą nam się szybko przetłuszczać (podobnie, jak przy niedokładnym jej spłukaniu). Jeśli chodzi o trzymanie maski na włosach to mamy tutaj kilka opcji. Czas należy regulować w zależności od naszych potrzeb. Ja nie schodzę poniżej 30 minut (najczęściej ją trzymam 45min-1h). Aby - wzmocnić efekt działania należy założyć czepek - termocap, który otrzymujemy w zestawie. Ja dodatkowo robię sobie:
- ciepłą łaźnię - zaparowana gorąca łazienka ewentualnie siedzę w saunie
- lub owijam czepek ręcznikiem i podgrzewam za pomocą suszarki
Maska łatwo się spłukuje, najlepiej przy pomocy zimnej wody (co dodatkowo potęguje zamykanie łusek włosowych).
Producent zaleca, aby produkt stosować w odstępach 3-5 dniowych. Muszę jednak przyznać, że efekt działania maski bardzo uzależnia i już po pierwszym użyciu żałowałam, że maska nie nadaje się do codziennego używania! :(
Działanie: Intensywnie nawilża i regeneruje włosy. Nadaje im blask (który autentycznie wzbudza zazdrość koleżanek :D!) oraz zdrowy wygląd już po pierwszym stosowaniu! :D Włosy są miękkie i gładkie w dotyku. Nie plączą się i łatwo się rozczesują - i to bez silikonów w składzie! :D Niestety większość tego efektu znika wraz z kolejnym myciem włosów, choć muszę przyznać, że przy dłuższym stosowaniu działanie 'długofalowe' maski staje się bardziej zauważalne :) Ponadto pięknie podkreśla kolor włosów i wyostrza złote refleksy/pasemka na włosach^^ Poza tym czuprynka nie elektryzuje się i nie puszy tak chętnie, jak zazwyczaj.
Cena: w regularnej sprzedaży waha się w granicach 16.99- 19,00 zł/ 250ml, ale bardzo często można ją upolować na promocji, np. w Super-Pharm za jedyne 13,99 :D
PODUSMOWANIE 6/6
+ wydajność
+ zapach
+ skład
+ działanie
+ dostępność
+ cena
Subskrybuj:
Posty (Atom)




