Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 maja 2014

Denko #2

Hejka! Dzisiaj prezentuję Wam moje denko z ostatnich dwóch miesięcy, niestety robione trochę po macoszemu i na kolanie, tuż przed wyjazdem, także mam nadzieję, że nie będziecie mi tego mieć za złe :( Jego zawartość jest dość skromna, ale przez dłuuugi czas byłam w szpitalu, więc trochę zaniedbałam te sprawy. Mam jednak nadzieję, że z kolejnymi razami będzie tylko lepiej! :)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Farmona, wiśniowo-żurawinowy opalizujący olejek do kąpieli

Hejka! Ostatnio mam duże przerwy w blogowaniu, ale mocno posypało mi się zdrowie i póki co staram się ograniczać surfowanie w necie, a więcej czasu spędzać z rodziną :) Także dzisiaj notka z doskoku, którą już dawno temu napisałam, ale nie miałam czasu zrobić zdjęć ;p W każdym razie mam nadzieję, że się Wam spodoba :)

niedziela, 29 grudnia 2013

Słodkie trufle i migdały, czyli coś dla prawdziwych łasuchów! :D

Uff w końcu udało mi się wyrwać z objęć rodzinki :P i znaleźć trochę czasu na blogowanie :) Cięższa o kilka kg oraz wymęczona przez małe, pełzające istotki (czytaj; dzieci) wracam do Was zwarta i gotowa! :D I tak, przychodzę z lekko świąteczną recenzją obłędnie pachnącego balsamu do ciała. Dostałam go na mikołajki wraz z peelingiem pod prysznic z tej samej serii, ładnie zapakowane w drewnianym koszyczku. Oczywiście zestaw ten długo nie mógł leżeć nienaruszony, bo czym prędzej ruszyłam do jego testowania. I tak na pierwszy ogień poszedł balsam.

Opakowanie: Balsam jest zamknięty w poręcznej butelce o stosunkowo niewielkiej pojemności 225ml. Co dla mnie stanowi zaletę, bo nie przepadam za wielkimi butlami balsamów do ciała, którymi zazwyczaj zdążę się znudzić jeszcze przed zużyciem chociażby jego połowy... Niestety na tym zalety tego opakowania się kończą. Butelka jest nieprzezroczysta, więc ciężko śledzić zużycie (chyba, żeby się bawić z podglądaniem pod światło xD). Kolejny problem pojawia się kiedy chcemy się do 'dobrać' do balsamu. Niestety ze względu na dość gęstą konsystencję ciężko jest wydobyć balsam z tego opakowania i naprawdę trzeba się nieźle przy tym nagimnastykować, szczególnie jeśli została nam mniej niż połowa balsamu. Poza tym zauważyłam, że balsam lubi obsychać jeszcze w środku buteleczki :/. Jego opakowanie swoją 'słodką stylistyką' nawiązuje do klimatu całej serii produktów Sweet Secret.

Skład: Aqua, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Cyclomethicone, Paraffinum Liquidum, Parfum, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate,Butyrospermum Parkii, Prunus Amygdalus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Seed Extract, Glycerin,Theobroma Cacao Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Panthenol, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Jojoba Esters, Iron Oxides, Sodium Hydroxide, Benzyl Benzoate, Coumarin,CI 19140, CI 16255, BHA.

█ - składnik szkodliwy i niepożądany

- humektanty    
- emolienty 
- emulgatory
- ekstrakty, masła, oleje 
- PARABENY  :((  - konserwanty, które mają za zadanie zapobiegać nadkażeniu bakteryjnemu kosmetyku; niestety coraz więcej badań dowodzi szkodliwości tych związków (w tym przypisuje się im udział w etiologii raka piersi)
- składniki kompozycji zapachowej 
- konserwanty, stabilizatory, regulatory (np. pH, konsystencji), związki chelatujące jony
- pigmenty  (tutaj czerwień żelazowa, czerwonobrązowy naturalny pigment) 
- antyoksydant

Skład jest dość przyzwoity. Balsam zawiera bardzo lubiane przeze mnie masło shea oraz ekstrakt i olej z migadałów. Niestety te parabeny mnie zniechęcają... :(

Inne: Produkt ten nie był testowany na zwierzętach ani nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.

Konsystencja: Balsam jest barwy beżowej z dodatkiem niewielkich drobinek koloru brązowego (których obecność moim skromnym zdaniem jest zwyczajnie zbędna...). Jak już wspomniałam wyżej - konsystencja jest dość gęsta. Mimo to krem dobrze się rozsmarowuje i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Niestety uczucie nawilżenia nie utrzymuje się zbyt długo, w przeciwieństwie do bajecznego zapachu :p
Zapach: Jest dość intensywny, więc może nie każdemu przypaść do gustu. Zdecydowanie opcja dla fanów intensywnie migdałowowo-marcepanowej 'nuty zapachowej' w kosmetykach. Według mnie jest wręcz idealny na zimowe, chłodne wieczory przy kubku grzańca :) Zapach naprawdę długo utrzymuje się na skórze (nawet 1,5 dnia!), z czasem staje się nieco delikatniejszy. Nie polecam miziania się nim, kiedy jesteście głodne, bo ten zapach tylko Was pogrąży i napad na lodówkę będzie nieunikniony ;p
 
Aplikacja i działanie: Walory zapachowe to niestety nie wszystko, szczególnie jeśli chodzi o kosmetyk z zasady pielęgnacyjny. Właściwości nawilżające niestety nie powalają, powiedziałabym, że są wręcz bardzo przeciętne. Ale u osób o skórze normalnej powinien w zupełności się sprawdzić. Kolejny minusem jest to, iż produkt ten nie jest zbyt wydajny... 

Poza tym nie powoduje podrażnień i nie brudzi ubrań :)

Dostępność: drogerie sieciowe typu Rossmann, Hebe, Jasmin; można go też spotkać w postaci zestawów świątecznych w marketach
Cena: 225ml/ok. 13zł

Balsam 'Słodkie migdały i trufle' świetnie się sprawdza, jako poprawiacz nastroju na chłodne, zimowe wieczory, kiedy aura za oknem nas nie rozpieszcza. Niestety przepyszny zapach to nie wszystko, bo choć bezkonkurencyjny pod względem aromatu, to pod względem pielęgnacji inne tego typu specyfiki zostawiają go daleko w tyle. Mimo to chętnie go kupię ponownie w ramach kolejnych przygotowań do aury świątecznej.

A jak tam u Was nastroje po świętach?
Bo ja mam nieodparte wrażenie, że wyglądam jak ten kot... o.O. 

niedziela, 13 października 2013

No i znowu zakupy! - skrót :)

Szaleństwo mnie ogarnęło z tymi zakupami, ale ostatnio jest tyyyyle promocji, że ciężko jest mi trzymać 'moje żądze' na uwięzi... ;P I tak w dużym skrócie prezentuję moje zakupy. Bardziej szczegółowy opis produktów (mam nadzieję niebawem ;p). Niestety przede mną ciężki tydzień w pracy, wynikający z realizacji wymagającego projektu, więc pewnie czeka mnie spora przerwa w blogowaniu. Póki co korzystam z ostatnich chwil słodkiego lenistwa i piekę tartę ze szpinakiem :D om om om :D Beztroskiego niedzielnego popłudnia!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...