Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 marca 2014

Alterra, olejek 'Migdały i Papaja' - multikosmetyk za grosze! :)

Dzisiaj przyszedł czas na obiecywaną ostatnio recenzję olejku 'Migdały i Papaja' z kultowej już rossmanowskiej serii od marki Alterra. Niestety tym razem się nie wyłamię... bo ja również padłam ofiarą zachwytu nad tymi olejkami i nieustannie trwam w tym stanie! Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tym, jak się u mnie sprawuje ten olejek i dlaczego uważam go za świetny multikosmetyk, to zapraszam Was serdecznie do dalszej części :)

środa, 18 grudnia 2013

'Porowatość włosa' to mit?

Dzisiaj będzie duuuużo teorii o włosach. O podstawach, które każda włosomaniaczka powinna znać! Pielęgnacja włosów, aby była 'skuteczna' powinna być dopasowana/zoptymalizowana do ich indywidualnych potrzeb, przede wszystkim w oparciu o ich budowę. To właśnie 'natura' /struktura włosów decyduje o tym, czy dany kosmetyk sprawdzi się na Waszej czuprynie. Stąd też pozwoliłam sobie na ten krótki wykład. Choć długo się opierałam temu tematowi, ponieważ reprezentuje nieco inne podejście niż większość włosomaniaczek i troszkę obawiam się zlinczowania ;p W końcu zamierzam podważyć 'dogmaty' uznawane w tych kręgach za pewnego rodzaju consans ;p
Ogólny schemat budowy włosa (poniżej ↓), cechą która wyłania się na pierwszy plan jest wielowarstwowość struktury włosa. W przekroju poprzecznym możemy wyróżnić 3 główne warstwy (od zewnątrz): 

osłonkę zewnętrzną (outer/dermic coat) - utworzoną z bezpostaciowej keratyny, układającej się w formie łusek, przypominających dachówki/łuski węża; jest ona przezroczysta. Osłonka włosa - we włosach zdrowych - występuje na całej długości włosa, natomiast we włosach zniszczonych ulega degeneracji w różnym stopniu. W zależności od stopnia zniszczenia mogą to być miejscowe drobne ubytki otoczki, aż do całkowitego jej zaniku.

korę włosa (cortex) - która stanowi ciało włosa, jest zbudowana z ziaren barwnika (melaniny) oraz pęcherzyków powietrza i stanowi największą część włosa (występuje na całej jego długości). Ze względu na obecność barwnika to właśnia ta warstwa determinuje kolor włosów :)
rdzeń/trzoń włosa (medulla) - który znajduje się w centrum włosa. Zawiera glikogen i białka bogate w aminokwas cytrulinę. Wiele włosów nie posiada rdzenia tylko centralny kanał powietrzny, który jest odpowiedzialny za izolacyjny charakter włosów (np. wełna, futro). 

Każda rasa ludzka różni się wyglądem włosów, a także ich budową, np. przekrój poprzeczny włosa rasy białej jest kolisty natomiast rasy żółtej owalny [1,2, 3].
Przekrój poprzeczny włosa.
 
No dobrze, a jak się do tego ma pojęcie porowatości włosa tak popularnie stosowane przez włosomaniaczki?
I tu pojawia się mały problem... bo o ile porowatość skóry (np. twarzy) jest pojęciem stosowanym przez dermatologów i kosmetologów, to o tyle pojęcie porowatości włosa jest niechętnie stosowane, nawet przez trychologów. Wynika to przede wszystkim z tego, że termin ten odnosi się stricte do zewnętrznej warstwy włosa (jego osłonki), a nie do całości, przez co jest zbyt mało precyzyjny i zwyczajnie nieprzydatny w diagnostyce włosa, która przecież ma definiować STAN OGÓLNY włosa. Zdecydowanie lepszym jest określenie np. włos suchy/zniszczony, gdyż daje pogląd o całości. Można by tu dyskutować o tym, że przecież kiepski stan warstwy zewnętrznej, pozwala domniemywać o kiepskim stanie ogólnym. Co może, ale nie musi być prawdą, bo przecież warstwa zewnętrzna pełni funkcję ochronną i jest najbardziej narażona na działanie czynników szkodliwych. Także jak to mówią 'na dwoje babka wróżyła'.

Czy to znaczy, że takiego zjawiska jak 'porowatość włosa' w ogóle nie ma?
'Porowatość włosa' istnieje (w końcu nawet najbardziej zadbane i zdrowe włosy nie mają idealnie przylegających łusek, w konsekwencji czego tworzą pory), ale przed erą włosomaniaczek nikt dotychczas nie poświęcał temu tyle miejsca i nie przypisywał takiego znaczenia. Czy jest to błędne pojęcie? Właściwie, to nie. Bo pielęgnacja, którą sugeruje się włosom zdefiniowanym jako wysokoporowate jest taka sama, jak ta którą zaleca się włosom zniszczonym. Podobnie jest w pozostałych przypadkach włosy niskoporowate/normalnej porowatości = pielęgnacja włosów normalnych. A jeśli chodzi o dobór kosmetyków czy olei to nic innego jak metoda prób i błędów. Nie ma gotowego schematu, który by odpowiadał każdemu. Dlatego dla mnie to jest to samo (porowatość/rodzaj włosa), tylko inaczej nazwane, więc pojęcia te zamierzam stosować wymiennie.

Zatem, jak sprawdzić jakiego rodzaju/porowatości są nasze włosy?

1) Najbardziej ekonomicznym, choć nie najłatwiejszym sposobem jest samodzielna obserwacja własnych włosów - co lubią/czego nie, co się u Was sprawdza. Jak reagują na wszelkie zmiany w ich pielęgnacji (oczywiście też nie świrujemy codziennie z nową odżywką, bo tak nie zweryfikujecie czy jest dla Was odpowiednia). Ta metoda jest czasochłonna i wymaga cierpliwości, eksperymentowania oraz dużego samozaparcia. Szczególną uwagę należy zwrócić na higroskopijność Waszych włosów -  tzn. jak szybko schną, jak reagują na wilgotne powietrze - to jedyny 'pewniak', który może sugerować naturę Waszych włosów.
Ale uwierzcie mi, że nie różni to się niczym od wypróbowywania kolejnych olei z listy sugerowanych dla Waszego typu włosów. Nigdy nie będzie tak, że każdy olej z danej grupy będzie Wam odpowiadał w 100%. A na pewno część kosmetyków, które teoretycznie 'nie powinny Wam służyć' będzie się u Was sprawdzać.
2) Diagnostyka włosa pod okiem specjalisty. Najczęściej jest to trychoskopia, nieco rzadziej wykonuje się w tym celu trychogram. Są to specjalistyczne badania diagnostyczne o rożnym stopniu inwazyjności, które dają odpowiedź na temat stanu Waszych włosów oraz skóry głowy. Pod tym względem absolutną rewelacją (choć bardzo kosztowną i kiepsko dostępną) jest skaningowa trychoskopia włosa, która stanowi odpowiednik 'morfologii krwi'. 
3) Konsultacja z doświadczonym fryzjerem, do którego chodzicie regularnie i który 'zna' Wasze włosy - oczywiście jeśli takiego macie. Taka obiektywna opinia drugiej osoby, a w szczególności fachowca może być naprawdę cenna wskazówką.

Część z Was w mailach pytała mnie o osławione testy: dotyku, szklanki z wodą, z mąką, z olejem kokosowym. Celowo ich tu nie umieściłam, bo wszystkie za wyjątkiem testu z olejem kokosowym (który stanowi zwykłe testowanie oleju), zakrawają o czarną magię i wróżenie z fusów. Logika oraz znajomość fizjologii i biofizyki nie pozwala mi ich traktować poważnie. Jeśli ktoś ma wątpliwości zapraszam do komentowania, chętnie odpowiem dlaczego. Tej notki nie zamierzam jednak zaśmiecać tak oderwanymi od rzeczywistości informacjami.
I tak na przedstawionych wyżej zdjęciach wykonanych metodą SEM mamy włosy o porowatości (w nawiasie - rodzaj włosów): A - niskiej/minimalnej (normalne), B - normalnej (normalne), C - wysokiej (zniszczone).

Włosy niskoporowate/średnioporowate = normalne, zdrowe (różnią się jedynie rozchyleniem łusek włosowych, przy czym żaden z tych dwóch stanów nie jest patologią;p)- cechują się osłonką zewnętrzną zbudowaną z ciasno ułożonych, łusek, które leżą płasko i nachodzą na siebie (niczym dachówka). Słabo pochłaniają wodę, na ogół szybko schną. Tego typu włosy często są błyszczące i gładkie (nawet bez tony silikonów i odżywek na głowie). Dobrze się poddają zabiegom koloryzacyjnym.

Włosy wysokoporowate = suche, zniszczone, bardzo często są to włosy kręcone - charakteryzują się znacznym rozchyleniem łusek włosowych, które nie przylegają ściśle do siebie. Chłoną wodę, jak gąbka :/ i niestety bardzo długo schną. Często mają postać przysłowiowej szopy, są suche i matowe. Kiepsko się poddają zabiegom koloryzacyjnym, często nierówno 'łapią' farbę [4,5].

Poniżej prezentuję kilka analogii, jakie możemy znaleźć w naturze (być może komuś to ułatwi zrozumienie o co to wielkie halo ;p). Można powiedzieć, że włosy, a konkretnie ich różne rodzaje bardzo przypominają owocostany drzew iglastych. 

1. włosy nisko-/średnioporowate (normalne), 2. włosy wysokoporowate (suche, zniszczone)

lub coś jeszcze bliżej domu
Mam nadzieję, że zainteresowała Was ta notka i znaleźliście w niej dla siebie coś ciekawego :) Dla zainteresowanych poniżej zamieszczam skót literatury.

Literatura:
1. 'Fizjologia człowieka z elementami fizjologii stosowanej i klinicznej', 2009, W. Traczyk, wyd. lekarkie PZWL
2.  ABC włosa
3. Budowa włosa, BIOXET
4. 'Dermatologia kosmetyczna', 2011, M. Alam, H.B. Gladstone, R.C. Tung, wyd. Elevier 
5.  MP - Dermatologia, emPendium  

Znacie budowę swojego włosa? 
Stosujecie dopasowaną pod tym względem pielęgnację?

środa, 11 grudnia 2013

Coś na poprawę humoru, tutorial z przymrużeniem oka ;)

Hejka, postanowiłam koniecznie się z Wami podzielić świetnym filmikiem, który jest parodią youtubowych tutoriali pielęgnacyjnych. Jak same doskonale wiecie, coraz więcej osób ma parcie na szkło ;p i tworzy swoje kanały na Youtube, a że nie wszystkie są najwyższych lotów... to i jest z czego się pośmiać lub ewentualnie co pariodiować;p Tutaj mamy akurat zamierzoną parodię o tytule jak suszyć mokre włosy (co idealnie wpisuje się w moją serię o myciu włosów xD), ale kąski typu "trzeba uważać, żeby się nie pomylić i na przykład nie przeczesać tutaj dwa razy, a tutaj w ogóle" albo 'włosy zwykle czeszemy z góry na dół!' to moi osobiści faworyci :D No i ten Michael Bolton w tle... Epic!



 Blondynka jest moim faworytem :p
A Wam jak się podoba ten filmik? :D

sobota, 7 grudnia 2013

ABC zabawy z szamponem, czyli wszystko co chcecie wiedzieć o myciu włosów cz. 2

Przyszedł czas na część drugą postu dotyczącego mycia naszych włosów, jako klucza do zdrowo i pięknie wyglądającej czupryny. Podaję link do części pierwszej (klik!) i serdecznie zapraszam do lektury! :) 
Ps. Mam nadzieję, że nie zniechęci Was moje drobiazgowe podejście do tematu, ale to detale decydują o całości! Buziaki:*

sobota, 23 listopada 2013

ABC zabawy z szamponem, czyli wszystko co chcecie wiedzieć o myciu włosów cz. 1 :)

Uff, dawno mnie tu nie było :( Ale już staram się to nadrobić!
Na wstępie chciałabym Wam przeogromnie podziękować za tak duże zainteresowanie poprzednią notką! :D Bez Was prowadzenie bloga nie miałoby sensu :*  

No, ale dość już tej ckliwości, przechodzę do rzeczy ;p W związku z tym, że od dobrego roku mam hyzia na punkcie moich włosów (i oby jak najdłużej! :p) i dbania o nie, to postanowiłam naskrobać kolejną notkę na ten temat. W planach mam też  bieżące informowanie na temat moich włosowych postępów i nie daj Boże upadków... ;( Dzisiaj na tapecie - prawidłowa pielęgnacja włosów w czasie ich mycia. Sprawa wydaje się bardzo przyziemna. Każdy z nas myje włosy przynajmniej ten raz w tygodniu :p, ot czynność wykonywana na ogół z automatu - żadna filozofia. Dlatego pewnie się zastanawiacie, co można tu zepsuć? Ano, całkiem sporo ;p I dlatego nie można umniejszać znaczenia tej czynności w jej wpływie na zdrowie i kondycję naszych włosów. Wręcz przeciwnie, to jak potraktujemy włosy, kiedy są jeszcze mokre, znajdzie odbicie w tym, jak będą wyglądać po wyschnięciu :)

sobota, 9 listopada 2013

Niewyspany włos to słaby włos. Czyli o tym dlaczego warto spać w spiętych włosach :)

Sprawa niby prozaiczna i oczywista, ale czy na pewno? Ja sama przez lat naście byłam przekonana, że spać należy tylko i wyłącznie w rozpuszczonych włosach... W końcu tak jest wygodniej niż z jakimiś ustrojstwami na głowie, no a przecież trzeba się wyspać! Tylko czy wygodnie dla mnie w czasie snu oznacza też wygodnie dla moich włosów? Okazuje się, że nie. Dlatego jeśli zależy nam na pięknie naszych włosów powinniśmy zadbać o to, aby i one odpoczywały. Bo niewyspany włos to słaby włos. I o tym będzie dzisiejsza notka! :)
Sen dla włosów podobnie, jak i dla mózgu jest czasem na odpoczynek i regenerację. Dlatego tak ważne jest aby zapewnić im ku temu odpowiednie warunki. I choć faktycznie nasze włosy najlepiej odpoczywają kiedy są rozpuszczone, to w czasie snu są narażone na szereg szkodliwych czynników. Pewnie zastanawiacie się teraz, jakie to straszliwe zagrożenia czyhają na nasze włosy? ;p
 

Otóż podczas snu, gdy się wiercimy lub zmieniamy bok nasze włosy są narażone na urywanie, połamanie, rozdwajanie, plątanie, tarcie o poduszkę, rozciąganie poprzez przygniatanie przez naszą głowę lub np. ramię partnera. Brzmi niewinnie, ale odbija się szerokim echem na stanie naszych włosów. Szczególnie jeśli (o zgrozo!) położymy się spać z mokrymi włosami! Co jest absolutną zbrodnią przeciwko pięknej i zdrowo wyglądającej czuprynce.
Aby zmniejszyć niekorzystny wpływ wymienionych wyżej czynników warto zadbać o odpowiednią 'nocną fryzurę' dla naszych włosów. A jest w czym wybierać! :) Poniżej prezentuję mój subiektywny ranking uczesań do snu:

1. Wysoki koczek - rozpuszczone, wyczesane i wysuszone włosy chwytamy wysoko w taki sposób jakbyśmy chcieli robić kucyk (1), po czym okręcamy je delikatnie wokół własnej osi (2). Następnie zawijamy w takie gniazdko/koczka na czubku głowy (3), którego podpinamy spinkami-żabkami (4). 
 W ten sposób zabezpieczamy końcówki włosów i odciążamy cebulki, a rano zyskujemy dodatkową objętość i uniesienie włosów. Także same plusy!

W celu uzyskania podobnego efektu możemy się też wspomóc 'sposobem na skarpetkę', jak na poniższym tutorialu (z tą różnicą, że robimy go na czubku głowy i bez dodatkowej gumki:)

Inne akcesoria przydatne do wykonania tej fryzury to: gumki frotte/satynowe (koniecznie bez metalowych elementów) lub spinki-żabki :)

2. luźny warkocz - jak dla mnie najszybsza i najwygodniejsza wersja, choć w dodawaniu objętości nie tak skuteczna jak wysoki koczek. U mnie sprawdza się szczególnie dobrze, ponieważ mam kręcone włosy. Warkocz nadaje im ładny skręt i wygląd uporządkowanych fal, co jest miłą odmianą od 'efektu baranka' ;P Choć spotkałam się z opinią, że część kręconowłosych włosomaniaczek śpi z włosami swobodnie opadającymi, przerzuconymi za głowę/poduszkę. Niestety ja się więrcę niemiłosiernie i u mnie ten sposób by nie przeszedł ;P
3. kucyk-połówka - wykonujemy identycznie, jak zwykły kucyk, z tą różnicą, że na czubku głowy i za ostatnim razem nie przekładamy włosów do końca, w wyniku czego powstaje nam taka dyndająca pętelka ;P

4. zwykły kucyk - namniej lubiana przeze mnie forma upięcia, szczególnie przy długich włosach, jak dla mnie w ogóle nie zabezpiecza przed plątaniem, do tego niespecjalnie wygodna :/

 
W sytuacji, kiedy nasze włosy są zbyt krótkie, aby zastosować którekolwiek z powyższych upięć również mamy możliwość, aby zadbać o ich komfort w czasie snu. W tym celu należy zmienić poszewkę na poduszkę na poszewkę wykonaną z satyny lub jedwabiu, czyli z materiałów, które nasze włosy 'lubią" najbardziej, ponieważ niwelują one tarcie:) Jest to rada warta uwagi nie tylko dla posiadaczek krótkich włosów. 

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu ta nowa forma notki :)
 

A Wy spinacie włosy do snu?
Co o tym sądzicie? 

niedziela, 13 października 2013

No i znowu zakupy! - skrót :)

Szaleństwo mnie ogarnęło z tymi zakupami, ale ostatnio jest tyyyyle promocji, że ciężko jest mi trzymać 'moje żądze' na uwięzi... ;P I tak w dużym skrócie prezentuję moje zakupy. Bardziej szczegółowy opis produktów (mam nadzieję niebawem ;p). Niestety przede mną ciężki tydzień w pracy, wynikający z realizacji wymagającego projektu, więc pewnie czeka mnie spora przerwa w blogowaniu. Póki co korzystam z ostatnich chwil słodkiego lenistwa i piekę tartę ze szpinakiem :D om om om :D Beztroskiego niedzielnego popłudnia!

niedziela, 22 września 2013

Tyle słońca w całym mieście... :)) Czyli słów kilka o mojej naj naj najulubieńszej masce do włosów od firmy L'biotica.

Od jakichś 5 lat rozjaśniam włosy, notorycznie je prostuję i mam za sobą całkiem sporo kuracji antybiotykowych i retinoidowych. Takie traktowanie nie mogło przejść obojętnie wobec stanu moich włosów... I voilà! Masakra na głowie murowana! Nie dość, że mam strasznie cienkie włosy, to jeszcze leciały mi garściami. Praca nad ich stanem wymagała czasu i długofalowych działań, jednakże w czasie moich poszukiwań znalazłam interesujący środek doraźny, ktrórym pragnę się z Wami podzielić :) Mam na myśli maskę do włosów blond od L'Biotica, która poprawiła (przynajmniej wizualnie) ich stan, już po pierwszym użyciu! :D Testowałam już całkiem sporo masek, ale do tej jednej wracam zawsze (szczególnie polecam jej stosowanie w okresie zimowym) :)

L'Biotica posiada w swojej ofercie całkiem sporą gromadkę (bo aż 9! różnych) masek do włosów.
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka ARGAN MAKADAMIA 
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów KERATYNA + JEDWAB
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów farbowanych  
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów ciemnych 
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów blond 
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów suchych i zniszczonych 
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania 
- BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów przetłuszczających się 
- BIOVAX LATTE Intensywnie Regenerująca Maseczka odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne  
 
W takim oto niepozornym kartoniku znajdziemy ją na półce w prawie każdej drogerii, aptece czy większym sklepie z chemią. Obecnie dostępność produktów z tej serii jest naprawdę dobra.
W wnętrzu niewielkiego kartonika kryją się aż trzy skarby! :D
I tak, w zestawie oprócz maseczki otrzymujemy :
- Biovax A+E Serum wzmacniające - saszetka (1,5 ml)
- Termocap (1 szt.)
 Nie da się nie zauważyć, że producent bardzo 'namiętnie', na każdym wręcz kroku podkreśla bezpieczeństwo składu oferowanych przez siebie kosmetyków... Jest to oczywista linia promocji tej marki (powiedziałabym, że niekiedy nawet zbyt nachalna), z drugiej jednak strony ma ona całkiem spory przyczynek w kreowaniu świadomości konsumenckiej. Wiele osób, które znam po spotkaniu tak 'oflagowanego' produktu (a które nie analizowały wcześniej składu stosowanych przez siebie produktów), szukało w internecie informacji 'co to są te całe parabeny czy slsy'. I diametralnie zmieniło swoje podejście do zakupów, nie tylko tych kosmetycznych :))
 
Skład: Aqua, Cetyl Alcohol (and) Ceteareth - 20, Cetrimonium Chloride,  Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Acetylated Lanolin, Glycerin, Lawsonia Inermis Extract, Citrus Medica Limonum Peel Extract, Mel Extract, Parfum,Linalool,Hexyl Cinnamal, C.I. 19140, BenzylAlcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Potassium Sorbate

Przyjazna włosom kompozycja oparta głównie na licznych emolientach.
- alkohol cetylowy, ceteareth-20, cetrimonium chloride  - emolienty tłuste, zmiękczają i wygładzają włosy, ułatwiają rozczesywanie, zmniejszają plątanie oraz wpływają na ich nawilżenie
- olej ze słodkich migdałów - czwarty w kolejności składnik (czyli całkiem dobrze!:), poza tym moje włosy lubią tej olej); stanowi on źródło cennych witamin, w maseczce funkcjonuje, jako emolient tłusty odpowiedzialny za tworzenie warstwy okluzyjnej, chroniącej przed utratą wody, ale również przed szkodliwym działaniem UV czy chloru; nawilża - zmiękcza - odżywia 
- acetylowana lanolina - kolejny emolient tłusty, ułatwia rozczesywanie oraz działa antystatycznie
- gliceryna  - nawilżacz, ułatwia penetrację innym składnikom maski
- ekstrakty roślinne
wyciąg z lawsonii bezbronnej  - posiada właściwości barwiące i pielęgnujące, sprawia, że włosy są bardziej lśniące ■ wyciąg ze skórki cytrynowej  - rozjaśnia, zamyka łuski włosów, działa antybakteryjniewyciąg z miodu  - działanie nawilżające i odżywcze
- składniki kompozycji zapachowej(linalol - konwalia, hexyl- jaśmin)
- barwnik  (cytrynowożółty odcień) 
- konserwanty, w tym kwas cytrynowy  - konserwant i regulator pH 

Kolejne informacje od producenta (co ciekawe poparte krótkim uzasadnieniem):
"BIOVAX to gwarancja BEZPIECZEŃSTWA - nie zawiera substancji drażniących:  PARABENÓW, SLS, SLES I GLIKOLU! 
PRODUKT PRZYJAZNY ALERGIKOM!"

Produkt ten NIE BYŁ testowany na zwierzętach.

Zainteresowanych odsyłam po więcej na stronę producenta (klik!

Opakowanie:                                                                                                                                    
Całość zamknięta jest plastikowym, szczelnym słoiczku, który umożliwia zużycie maski do ostatniej odrobinki :p


Zapach: Bardzo, bardzo przyjemny! Zdecydowanie moja gama zapachowa :)) Co więcej utrzymuje się na włosach jeszcze dłuuuugo po spłukaniu maski.

Konsystencja: Gęsta, kremowa konsystencja, sprawia, że maska nie spływa z włosów, ale na nich pozostaje. Przez co możemy z dużą wydajnością korzystać z maseczki :)

Aplikacja: Maskę należy aplikować na umyte i osuszone wcześniej włosy. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić z jej ilością (szczególnie przy skalpie), bo łatwo 'przedobrzyć' i włosy będą nam się szybko przetłuszczać (podobnie, jak przy niedokładnym jej spłukaniu). Jeśli chodzi o  trzymanie maski na włosach to mamy tutaj kilka opcji. Czas należy regulować w zależności od naszych potrzeb. Ja nie schodzę poniżej 30 minut (najczęściej ją trzymam 45min-1h). Aby - wzmocnić efekt działania należy założyć czepek - termocap, który otrzymujemy w zestawie. Ja dodatkowo robię sobie:
- ciepłą łaźnię - zaparowana gorąca łazienka ewentualnie siedzę w saunie
- lub owijam czepek ręcznikiem i podgrzewam za pomocą suszarki

Maska łatwo się spłukuje, najlepiej przy pomocy zimnej wody (co dodatkowo potęguje zamykanie łusek włosowych).

Producent zaleca, aby produkt stosować  w odstępach 3-5 dniowych. Muszę jednak przyznać, że efekt działania maski bardzo uzależnia i już po pierwszym użyciu żałowałam, że maska nie nadaje się do codziennego używania! :(

Działanie: Intensywnie nawilża i regeneruje włosy. Nadaje im blask (który autentycznie wzbudza zazdrość koleżanek :D!) oraz zdrowy wygląd już po pierwszym stosowaniu! :D Włosy są miękkie i gładkie w dotyku. Nie plączą się i łatwo się rozczesują - i to bez silikonów w składzie! :D Niestety większość tego efektu znika wraz z kolejnym myciem włosów, choć muszę przyznać, że przy dłuższym stosowaniu działanie 'długofalowe' maski staje się bardziej zauważalne :) Ponadto pięknie podkreśla kolor włosów i wyostrza złote refleksy/pasemka na włosach^^ Poza tym czuprynka nie elektryzuje się i nie puszy tak chętnie, jak zazwyczaj.
Cena: w regularnej sprzedaży waha się w granicach 16.99- 19,00 zł/ 250ml, ale bardzo często można ją upolować na promocji, np. w Super-Pharm za jedyne 13,99 :D

PODUSMOWANIE 6/6

+ wydajność 
+ zapach
+ skład
+ działanie
+ dostępność 
+ cena

środa, 4 września 2013

Moje małe zakupy kosmetyczne

Hejka! Daaaaawno mnie tu nie było, ale ostatnio w moim życiu miało miejsce sporo zmian. Pierwsza praca, przeprowadzka, szukanie mieszkania 'na wariata' ;p Póki co próbuję jakoś się w tym wszystkim odnaleźć, ale nie jest ławo. Przybyło mi mnóstwo obowiązków, także po całym dniu padam na twarz xD no i blogowanie schodzi na dalszy plan... :( Mimo to udało mi się dzisiaj wskoczyć na małe zakupy (tak na poprawę humoru :D) i postanowiłam się nimi pochwalić ;p

Oto moje dzisiejsze łupy :P

Od lewej:   
AA Technologia Wieku 18+ Pielęgnacja Młodości, Krem nawilżająco - rozświetlający na dzień i na noc - skusiłam się na niego ponieważ ma go moja siostra i bardzo sobie chwali. Stwierdziłam, że skoro ona może, to i ja też ;p A co! ;p A nuż się okaże, że to ten jedyny ♥!

L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów blond - produkt z serii, której chyba nie trzeba nikomu przestawiać. Stały składnik pielęgnacji moich włosów, cudownie pachnie i daje rewelacyjne efekty. Do tego udało mi się upolować tę maskę w promocyjnej cenie w Super-Pharm :D

Style Pen, Pachnące zmywacze do paznkoci (kokos i jagoda), czyli biedronkowa uczta dla paznokci! Musiałam zakupić kolejne 2 opakowania, ponieważ bardzo mi przypadły do gustu po pierwszych testach. I do tego ten zapach!!! :D

Tołpa mikrozłuszczający żel peelingujący do mycia twarz - do zakupu tego peelingu przymierzałam się już od dawna. Peeling ten zbiera pochlebne recenzje, poza tym chciałabym go porównać z jego odpowiednikiem z Biedronki.

Kolastyna, Refresh, Peeling do twarzy z mikrogranulkami złuszczającymi - no i kolejny peeling! :D Jak przystało na peelingomaniaczkę, nie mogłam sobie odmówić tego zakupu, kiedy tylko zobaczyłam tę kusząco wyglądającą zieloną tubkę! Mam nadzieję, że się nie rozczaruję.

I to by było na tyle :) Jak się Wam podobają moje zakupy? Miałyście może któryś z tych produktów? 

Pozdrawiam! :*

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...