Na pierwszy ogień rzucam moją opinię, która będzie dotyczyć przedstawiciela jednego z moich ulubionych typów maseczek, czyli peel-off. Bardzo lubię produkty peel-off, ponieważ podoba mi się w nich sposób oczyszczania skóry poprzez "ściąganie" wyschniętej maseczki wraz z wszelkimi zanieczyszczeniami – mam wtedy wrażenie, że moja skóra jest naprawdę oczyszczana. Ku mojej rozpaczy taka forma maseczek nie jest szczególnie popularna u nas, w odróżnieniu chociażby od Azji. (Kilka z tamtejszych produktów miałam okazję już wypróbować, o czym postaram się napisać w kolejnych postach.)
Prezentowana maseczka to produkt rossmannowskiej marki Rival de Loop.
Na opakowaniu możemy znaleźć obietnicę producenta, jakoby maseczka ta
głęboko oczyszczała pory, nadając tym samym skórze gładki, jedwabisty wygląd.
Czas to sprawdzić!
Oryginalna nazwa: Rival de Loop, Peel - Off Maske Aloe Vera & Kamillenextrakt (peel –
off)
Opakowanie: miękka folia
koloru zielonego, zawiera 2 saszetki oddzielone perforacją, każda saszetka
zwiera 8ml produktu (ilość w zupełni wystarczająca, aby dokładnie pokryć
maseczką całą skórę twarzy)
Dodatkowo na opakowaniu możemy zauważyć znak „Vegan”.
W praktyce
oznacza to, że żaden ze składników wykorzystanych do produkcji tej maseczki nie był pochodzenia
zwierzęcego. Zainteresowanych odsyłam do źródła klik!
Cena: 1,50zł 2x8g
Skład: Aqua, Alcohol
Denat., Polyvinyl Alcohol, Glycerin, pPolyglyceryl-10 Laurate, Aloe Barbadensis
Leaf Juice, Butylene Glycol, Parfum, Chamomilla Recutita Flower Extractum,
Bisabolol, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.
Skład niestety nie powala…
- wysoko alkohol, duuużo
alkoholu (UWAGA! Może wysuszać! ) - zresztą przy aplikacji maseczki jego
intensywna woń daje o sobie wyraźnie znać
- sok z aloesu dopiero w połowie składu
- wyciąg z rumianku na dalszych pozycjach
- bisabolol (składnik rumianku) o działaniu kojąco-łagodzącym
- kwas cytrynowy
- glikol butylenowy, gliceryna, -nawilżacze
- emulgator
- bisabolol (składnik rumianku) o działaniu kojąco-łagodzącym
- kwas cytrynowy
- glikol butylenowy, gliceryna, -nawilżacze
- emulgator
- ostatnie dwie pozycje to konserwanty
Chociaż skład nie jest zbytnio
zachęcający, to ostrzegam przed przedwczesną dyskwalifikacją tego produktu! Jak
to w życiu bywa, wszystkiego trzeba doświadczyć na własnej skórze, aby móc
wyrobić sobie o czymś właściwe zdanie, tak jest i z tą maseczką.
Konsystencja:
Maseczka ma postać przezroczystej, bardzo lepkiej mazi, co jednak nie
nastręcza problemów przy aplikacji, ponieważ łatwo się rozprowadza po
powierzchni skóry twarzy. Samemu nakładaniu towarzyszy trudny do opisania
zapach (na pewno nie wiele mający wspólnego z aloesem czy rumiankiem ;p; w
skrócie: zalatuje chemią) oraz przebijająca się nieznośna nuta alkoholu.
Aplikacja:
Zgodnie z zamieszczoną na opakowaniu instrukcją: po umyciu maseczkę
należy nałożyć na skórę twarzy, omijając przy tym okolice oczu. (Polecam mijać
także miejsca „owłosione” – brwi, linie włosów, bo po zaschnięciu trudno usunąć
maseczkę, bez niechcianej depilacji ;p) Następnie pozostawić na 15 minut do
wyschnięcia. Zaraz po nałożeniu maseczki na twarz, czujemy delikatny chłód, ale
uczucie to z czasem ustępuje. W tym czasie maseczka o początkowej postaci gładkiej jednolitej warstwy, zaczyna się
ściągać, co możemy odczuć poprzez skrępowanie naszej mimiki. Maskę należy
pomału usunąć zaczynając od zewnętrznych krawędzi twarzy. Po zdjęciu zostaje
nam w dłoniach taki oto „duszek” ;p (Mina mojego Tżta na widok liniejącej mu
dziewczyny – bezcenna. Od tej pory biedny chłopina stara się nie zakłócać
mojego czasu dla siebie ;D). Producent zaleca,
aby stosować maseczkę 1 - 2 razy w tygodniu.
Działanie:
Efekty zauważalne już po pierwszym użyciu! Skóra jest gładsza,
zmatowiona, o jednolitym kolorycie oraz przyjemnie odświeżona. Jeśli chodzi o
zachwalany przez producenta efekt oczyszczania, to stwierdzam, że jest on
zadowalający jak za tę cenę (choć jak dla mnie, jako osoby o cerze mieszanej ze
skłonnością do zapychania- ZAWSZE mogłoby być lepiej!). Nie zauważyłam
wprawdzie tego głębokiego oczyszczania porów ani ich zwężania, ale moja cera
zdecydowanie polubiła tę maseczkę.
Stosuję ją 3 razy w tygodniu. Szczególnie polecam ją, jako krok
poprzedzający nałożenie makijażu. Make-up trzyma się wtedy lepiej twarzy i
również dłużej pozostaje nienaruszony.
Dla mnie to pielęgnacyjny MUST
HAVE! Ciężko o godne zastępstwo w tak niskiej cenie! Dlatego zawsze mam
zapas tej maseczki w mojej łazience.
PODSUMOWANIE 5,5/6
+ formuła peel-off
+ podział maseczki na 2 odrębne saszetki, przez co nic nie wysycha i się
nie marnuje
+ wydajność
+ zadowalające działanie
+ łatwa dostępność i niska cena
- skład
- intensywny zapach alkoholu
- zmywanie maseczki z dłoni po zakończonej aplikacji (wymaga czasu,
cierpliwości, no i dużeeej ilości ciepłej wody ;p)
- trudno usuwa się przy linii włosów oraz brwiach
