Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 kwietnia 2014

Czas na wieczorny relaks z nawilżającą maseczką od Luvos.

Jak wyobrażam sobie idealny, wieczorny relaks? Szczerze? Na ogół po dniu pełnym wrażeń (stresująca praca, wycisk na siłowni, itd...) moje fantazja ogranicza się do ciepłych kapci, kubka kakao i maksymalnej bliskości mojego umiłowanego wyrka. Ale są dni kiedy mam ochotę na coś więcej. Kiedy chcę zrobić coś dla siebie i poczuć się naprawdę wyjątkowo. Wtedy puszczam ulubioną muzykę, zapalam świece, szykuję pachnącą kąpiel z bąbelkami i robię sobie maseczkę :) Ot co, niby takie nic, a działa cuda. I na tym ostatnim punkcie chciałabym się dzisiaj skupić i przedstawić Wam umilacza moich ostatnich wieczorków spa. Jak już kilkakrotnie wspominałam, jestem fanką wszelkiego rodzaju maseczek do twarzy, zwłaszcza tych, które cechują się dość nietypowymi rozwiązaniami, takimi jak formuły 'sheet mask' i 'peel-off'. To jednak od czasu do czasu, funduję sobie powrót do tradycji i stosuję zwyczajne zmywalne maski. I tak jakiś czas temu w moje łapki wpadła nawilżająca maska Luvos, która przebojem wdarła się do mojej łazienki i znalazła tam swoje miejsce na stałe :)

Dla zainteresowanych kilka słów wstępu:
Glinka Luvos ® to w 100% naturalny less, będący unikalną mieszanką minerałów i pierwiastków śladowych, takich jak: krzem, wapń, potas, żelazo, magnez, miedź, selen i cynk. Less, na bazie którego produkowane są kosmetyki z glinką Luvos®, jest pylastą skałą osadową. Aby uzyskać proszek mineralny (glinkę) w postaci, jakiej ją znamy, skała ta przed rozdrabnianiem jest poddawana działaniu wysokiej temperatury (rzędu 130 C), w wyniku czego jest ona oczyszczana z drobnoustrojów. Otrzymana glinka jest produktem naturalnym, bez chemicznych czy innych dodatków, który dzięki swojej małocząsteczkowej strukturze posiada unikalną zdolność do reagowania z innymi składnikami (m.in. wiąże ona szkodliwe substancje i czynników podrażniające, przez co znalazła ona zastosowanie w oczyszczaniu i pielęgnacji skóry oraz włosów).

czwartek, 27 marca 2014

Nawilżanie ‘od zewnątrz’, czyli o fenomenie wód termalnych

O dobroczynnym wpływie wody na nasz organizm chyba nie trzeba nikogo przekonywać, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, że stanowi ona budulec ludzkiego ciała aż 70%! Stąd też moje szczególne zainteresowanie wzbudziła tematyka zastosowania wód termalnych w kosmetyce, która o dziwo nadal stanowi dość kontrowersyjny temat w naszym polskim społeczeństwie. Powszechnie możemy się spotkać z przekonaniem, iż woda termalna jako samodzielny produkt jest niczym innym, jak kolejnym wymysłem przemysłu kosmetycznego, mającym na celu wyciągnie pieniędzy z kieszeni naiwnych konsumentów…  A jak to się ma do rzeczywistości? W końcu wody pochodzące z głębokich warstw skorupy ziemskiej od tysiącleci cieszą się olbrzymią popularnością (termy rzymskie) i znalazły powszechne zastosowanie w leczeniu różnych schorzeń. Z równym powodzeniem są stosowane w profilaktyce zdrowotnej, jak i stanowią źródło wspaniałego relaksu (uzdrowiska, spa). Zatem nie skłamię, twierdząc że jednak słusznie znalazły swoje miejsce w kosmetyce.

poniedziałek, 24 marca 2014

Alterra, olejek 'Migdały i Papaja' - multikosmetyk za grosze! :)

Dzisiaj przyszedł czas na obiecywaną ostatnio recenzję olejku 'Migdały i Papaja' z kultowej już rossmanowskiej serii od marki Alterra. Niestety tym razem się nie wyłamię... bo ja również padłam ofiarą zachwytu nad tymi olejkami i nieustannie trwam w tym stanie! Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tym, jak się u mnie sprawuje ten olejek i dlaczego uważam go za świetny multikosmetyk, to zapraszam Was serdecznie do dalszej części :)

czwartek, 23 stycznia 2014

'Sheet mask' od Lioele :)

Hejka! Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować przedstawiciela mojego drugiego ulubionego rodzaju maseczek pielęgnacyjnych do twarzy (pierwszym - jak już kilkakrotnie wspominałam są maseczki w formule peel-off). Natomiast dzisiaj będzie mowa o 'sheet mask', czyli dość nietypowym rodzaju maseczki bardzo powszechnym w Azji (choć i u nas ta forma zaczyna się cieszyć coraz większą popularnością :). W dużym skrócie: 'sheet mask' - w dosłownym tłumaczeniu 'maseczka w płachcie' - to maseczka w postaci tkaniny (najczęściej z bawełny) nasączonej kosmetykiem. Takie rozwiązanie pozwala na na dłuższe działanie dobroczynnych substancji naturalnie występujących w ciekłej postaci, bez konieczności stosowania sztucznych zagęszczaczy, które niekoniecznie służą naszej cerze. Zastosowanie tkaniny nie tylko uniemożliwia spływanie naszej maseczki, ale również wydłuża czas potrzebny na jej wyschnięcie, a zatem i czas jej właściwego działania. W zasadzie każda szanująca się azjatycka marka ma w swojej ofercie takie maseczki. I właśnie jedną z nich jest Lioele.
Lioele to znana koreańska firma kosmetyczna założona w 2003 roku. Jej misją jest tworzenie produktów do pielęgnacji skóry oraz makijażu, które pozwolą poczuć się pięknie i wyjątkowo każdej ich użytkowniczce.

Kosmetyki Lioele charakteryzują się nie tylko wysoką jakością oraz skutecznością, posiadają również wyjątkowo uroczy i dziewczęcy design. Każde opakowanie wykonane jest z niezwykłą precyzją tak, aby wyglądało elegancko i pięknie (oczywiście zgodnie z azjatyckimi trednami, które, jak doskonale wiecie, odbiegają od 'typowo europejskiej' estetyki :P).

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Nowości, nie tylko kosmetyczne :)

Hejka! Dzisiaj mam dla Was taki luźniejszy pościk stricte zakupowy :)

Zacznę może od tego, że podczas pobytu w Łodzi odwiedziłam siedzibę Skarbiec Natury i zakupiłam wodę różaną/dwufazowy płyn do demakijażu firmy Ikarov (kilk!) - 17,90zł. Czaiłam się na nią od dawna, także jestem bardzo zadowolona, że wreszcie udało mi się ją dopaść! :D Bardzo ciężko było mi się ograniczyć tylko do tego jednego zakupu, bo mają tam prawdziwe cuda (ślinotok gwarantowany ;p), ale wytrwałam! :D I jestem z siebie dumna!
Natomiast w Super-Pharm udało mi się upolować przeceniony, świąteczny zestaw Dermedic Hydrain 3 Hialuro (ja wybrałam wersję z serum nawilżającym i kremem pod oczy) - ta przyjemność kosztowała mnie tylko 35,99zł - moim zdaniem to naprawdę tanioszka! :D Ponieważ normalnie za samo serum z tej serii trzeba zapłacić około 40zł...

sobota, 5 października 2013

Druga skóra :)

Palnę teraz niezłą herezję. Także wstęp tylko dla ludzi o mocnych nerwach ;D

Zacznę od tego, że obecność kremu nawilżającego w mojej kosmetyczce to pewna nowość :O Przez długi, dłuuuugi czas unikałam ich stosowania, z racji tego, że mam cerę mieszaną ze skłonnością do przetłuszczania. Dlatego namiętnie ją wysuszałam preparatami na bazie alkoholu :| Ba! Nawet moja dermatolog odradzała mi wszelkie inne mazidła. No i ja ciemne dziewczę z nosem w książkach żyłam tak sobie lat dwadzieścia kilka... Nadszedł jednak czas, gdy człowiek ruszył świat, doedukował się, poznał lepiej swoje potrzeby i stwierdził, że coś jest nie halo. No i rozpoczęły się wielkie poszukiwania :D 
Na ten krem trafiłam przypadkiem, za sprawą mojej siostry. Pech chciał, że na lotnisku zaginął mój bagaż i musiałam u niej awaryjnie nocować, pozbawiona całego mojego ekwipunku :( Oczywiście będąc u niej nie omieszkałam skorzystać z okazji i poczęstować się jej kosmetykami :D Początkowo bardzo nieufnie podchodziłam do niepozornego białego słoiczka z kremem AA, przede wszystkim dlatego, że treściwa konsystencja tego kremu wydawała mi się zupełnie nie dla mnie. Dopiero peany wygłoszone przez moją siostrę skłoniły mnie, aby dać mu szansę. No i stało się! Wreszcie znalazłam krem idealny dla mnie! Mam już drugi słoiczek i na pewno nie jest to mój ostatni.No, a bagaż? Bagaż zwiedzał świat, bo przez pomyłkę poleciał do UK :|

Produkt: AA Technologia Wieku 18+ Pielęgnacja Młodości - Krem nawilżająco-rozświetlający na dzień i na noc

Opakowanie: Plastikowy słoiczek zabezpieczony 'taśmą z kłódką', która stanowi gwarancję, że przed nami nikt się nie 'dobierał' do naszego kremu :P Za co duży plus, bo chyba nikt nie lubi zmacanych produktów :)

Skład: dość łagodny 
Aqua, Cetyl Ricinoleate, Propylene Glycol, Tridecyl Salicylate,Aloe Barbadensis Leaf Juice, Betaine, Glyceryl Stearate, Nylon-12, Triethylhexanoin, Glyceryl Stearate Citrate, Capryl Methicone, Cetearyl Alcohol, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Butyl Methoxydibenzoylmethane,Octocrylene, Tocopherryl Acetate,Vitis Vinifera Seed Oil, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Borago Officinalis Seed Oil, Ceramide NP, Squalane, Cholesterol, Arginine, Panthenol, Allantoin, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Behenate, Hydrogenated Palm Oil, Carbomer, Acrylamide/Sodium Acrylate Copolymer, Caprylyl Glycol, Disodium Phosphate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Trideceth-6, Parfum

- emolient  - natłuszcza, nawilża, sprawia, że skóra jest gładka, miękka i elastyczna  
- glikol propylenowy  -  humektant, ułatwia penetrację innym składnikom
- pochodna kwasu salicylowego  - podobnie, jak zwykła aspirynka wykazuje pewne działanie przeciwzapalne, a ponadto przeciwłojotokowe i keratynolityczne 

- sok z liści aloesu  - humektant, działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, łagodzące, sprzyja gojeniu, bogate źródło witamin, minerałów i aminokwasów 
- betaina  - substancja silnie nawilżająca  
- stearynian glicerolu  - emolient tłusty
- nylon - wypełniacz funkcjonalny, mający na celu poprawiać właściwości aplikacyjne kosmetyku
- polimer silikonowy zawierający pochodną kaprylu  tworzy warstwę powlekającą skórę
- heksylodekanol  - poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku

- substancja powłokotwórcza (formuje ochronny film na powierzchni skóry), regulator lepkości
- filtry UV  (pierwszy z nich znany również jako BMDM - niestety jest niestabilny :()
- antyoksydant  
- olej z pestek winogron  - emolient tłusty, działanie przeciwzapalne i kojące
- ekstrakt z aceroli  -nawilża, relaksuje spięta skórę, działa przeciwbakteryjnie i antyoksydacyjnie
- olej z nasion ogórecznika  - działanie kojąco-łagodzące, wspomaga proces gojenia
- ceramidy NP  - chronią skórę przed utratą wody, odbudowują płaszcz lipidowy skóry
- skwalen  - wielonienasycony węglowodór, odbudowywuje płaszcz lipidowy, przyspiesza przenikanie substancji przez warstwę rogową naskórka, 
- cholesterol 
- arginina  -  działanie kojąco-łagodzące, uczestniczy w syntezie kolagenu
- pantenol  - humektant, działa łagodząca, silnie przyspiesza regenerację naskórka
- alantoina  - działanie przeciwzapalne, łagodzące, wspomaga procesy regeneracji i odbudowy naskórka, działa silnie nawilżająco, przez co wywołuje uczucie gładkości na skórze 

- parafina  - z tego, co zauważyłam jest to składnik bardzo demonizowany w blogosferze, choć tak naprawdę większość szkodliwych działań, które są mu przypisywane nie mają potwierdzenia w żadnych badaniach... [planuję opisać ten temat szerzej w przyszłości].  Obecność parafiny w składzie kremu, który z założenia ma nawilżać nie powinna nikogo dziwić, choć trądzikowcy powinni szczególnie obserwować swoją skórę, ja np. nie zauważyłam, żadnych niepokojących zmian (WRĘCZ PRZECIWNIE! :D) 
- behenian trójglicerylu  - nawilża, natłuszcza, choć głównie jego zadaniem jest poprawa konsystencji kremu
- olej palmowy - uelastycznia i wygładza skórę, nawilża oraz działa przeciwobrzękowo

- substancja zapachowa, regulator pH
- substancja zapachowa o mocnym, kwiatowym aromacie
- konserwant pochodzenia naturalnego, humeknant 
- zagęstniki, stabilizatory, regulatory, konserwanty

- substancja zapachowa 


Mamy tutaj najlepszą możliwą mieszaninę składników nawilżających   

tj. CERAMIDY + NNKT (np. skwalen) + CHOLESTEROL

jaką można zastosować właśnie w kremach o takim działaniu.

Wynika to z faktu, iż mieszanina ta swoim składem bardzo przypomina skład naturalnego, międzykomórkowego płaszcza lipidowego :)


Adnotacje producenta:
- NIE ZAWIERA ALERGENÓW, PARABENÓW I BARWNIKÓW!
- Testowany dermatologicznie z udziałem osób z dermatologicznymi schorzeniami alergicznymi.



Konsystencja: Gęsty, treściwy krem, którego niewielka ilość wystarcza na posmarowanie całej twarzy.
 
Zapach: Bardzo przyjemny, według mnie wręcz uzależniający :)) Choć niektórym może nie przypaść do gustu, ponieważ jest dość intensywny.

Aplikacja: Łatwo się rozprowadza. Potrzeba go naprawdę niewiele, aby dokładnie posmarować skórę twarzy i szyi, przez co jest bardzo wydajny. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu, dlatego można go spokojnie stosować zarówno na dzień, jak i na noc - bez obaw o tłuste plamy na pościeli :)

Działanie: Świetnie nawilża (delikatnie - czyli tak jak potrzebuję! :) i wygładza. Subtelnie rozświetla skórę, nadając jej świeży, promienny wygląd. Nie obciąża i nie zapycha. Nie nasila problemów trądzikowych!!! :D Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że działa wręcz zbawiennie na moją problemową skórę i wycisza już istniejące zmiany. Bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż i nie powoduje nieprzyjemnego świecenia się buzi czy rolowania podkładu.


Dostępność: Sieciówki.

Cena: ok. 15-20zł/50ml

PODSUMOWANIE 5,5/6
+ gwarancja zamknięcia
+ delikatna, lekka formuła
+ skład (BRAK: parabenów, alergenów, barwników) 

+ przyjemny zapach
+ uniwersalny krem - na dzień i noc :) to idealne rozwiązanie dla tych, którzy nie lubią mieć nadmiaru kosmetyków w swojej łazience i cenią sobie proste rozwiązania
+ działanie!

+ cena, dostępność

środa, 4 września 2013

Moje małe zakupy kosmetyczne

Hejka! Daaaaawno mnie tu nie było, ale ostatnio w moim życiu miało miejsce sporo zmian. Pierwsza praca, przeprowadzka, szukanie mieszkania 'na wariata' ;p Póki co próbuję jakoś się w tym wszystkim odnaleźć, ale nie jest ławo. Przybyło mi mnóstwo obowiązków, także po całym dniu padam na twarz xD no i blogowanie schodzi na dalszy plan... :( Mimo to udało mi się dzisiaj wskoczyć na małe zakupy (tak na poprawę humoru :D) i postanowiłam się nimi pochwalić ;p

Oto moje dzisiejsze łupy :P

Od lewej:   
AA Technologia Wieku 18+ Pielęgnacja Młodości, Krem nawilżająco - rozświetlający na dzień i na noc - skusiłam się na niego ponieważ ma go moja siostra i bardzo sobie chwali. Stwierdziłam, że skoro ona może, to i ja też ;p A co! ;p A nuż się okaże, że to ten jedyny ♥!

L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów blond - produkt z serii, której chyba nie trzeba nikomu przestawiać. Stały składnik pielęgnacji moich włosów, cudownie pachnie i daje rewelacyjne efekty. Do tego udało mi się upolować tę maskę w promocyjnej cenie w Super-Pharm :D

Style Pen, Pachnące zmywacze do paznkoci (kokos i jagoda), czyli biedronkowa uczta dla paznokci! Musiałam zakupić kolejne 2 opakowania, ponieważ bardzo mi przypadły do gustu po pierwszych testach. I do tego ten zapach!!! :D

Tołpa mikrozłuszczający żel peelingujący do mycia twarz - do zakupu tego peelingu przymierzałam się już od dawna. Peeling ten zbiera pochlebne recenzje, poza tym chciałabym go porównać z jego odpowiednikiem z Biedronki.

Kolastyna, Refresh, Peeling do twarzy z mikrogranulkami złuszczającymi - no i kolejny peeling! :D Jak przystało na peelingomaniaczkę, nie mogłam sobie odmówić tego zakupu, kiedy tylko zobaczyłam tę kusząco wyglądającą zieloną tubkę! Mam nadzieję, że się nie rozczaruję.

I to by było na tyle :) Jak się Wam podobają moje zakupy? Miałyście może któryś z tych produktów? 

Pozdrawiam! :*

czwartek, 29 sierpnia 2013

Pomarańczowa przyjemność dla... nosa :)

Jestem maniaczką peelingów! :D Ubóstwiam wręcz wszelkiego rodzaju drapaki. Dlatego fakt, iż pomarańczowy peeling Bourjois trafi w moje łapki był kwestią czasu :) Okazja się nadarzyła podczas jednego z -40% w Rossmannie (swoją drogą akcją bardzo druzgocąca dla mojego portfela). Firmę Bourjois każdy zna. Słynie przede wszystkim z rewelacyjnej kolorówki, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Dlatego i poprzeczka wobec tego peelingu była wysoka.  

Oryginalna nazwa: Bourjois Radiance - Boosting Face Scrub (Rozświetlający peeling do twarzy) 

Opakowanie: Wygodna, miękka, przezroczysta tubka o pojemności 75ml (przezroczyste opakowanie pozwala nam na łatwe obserwowanie zużycia). Wygodne dozowanie.
 

Skład: Aqua(Water), Glycerin, Cyclopentasiloxane, Helianthus Annuus(Sunflower) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Sorbitan Stearate, Glyceryl Stearate,PEG-100 Stearate, Polyethylene, Phenoxyethanol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum(Fragrance), Jojoba Esters, Xanthan Gum, Hexyl Cinnamal, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Tetrasodium Edta, 1,2- Hexanediol, Caprylyl Glycol, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Propylene Glycol, Limonene, Linalool, Cl 19140, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Cl 15985, Tropolone, Talc, Cl 73360, Tocopherol

Skład mocno chemiczny:
- gliceryna- nawilżacz
- cyklopentasiloksan - silikon lotny (chroni przed odparowaniem wody z powierzchni skóry), niegroźny jeśli chodzi o tworzenie zaskórników
- olej z nasion słonecznika - odpowiedzialny za delikatny, tłusty film na powierzchni skóry, jaki zostaje po zastosowaniu peelingu
- emolienty
- emulgatory
- polietylen - czyli nasze drobinki ścierające :) 
- substancje/ składniki kompozycji zapachowej
- Stearynian glicerolu (substancja konsystencjotwórcza)
- guma ksantanowa 
- wyciąg z łodyg bambusa - działanie wygładzające, przeciwbakteryjne
- regulatory (np. pH - wodorotlenek sodu), stabilizatory, konserwanty 
- wyciąg z kwiatów drzewa pomarańczy gorzkiej - działanie odżywcze, odświeżające
- glikol kaprylowy, alkilowa pochodna gliceryny, glikol propylenowy - humektanty  
- talk - absorbuje wilgoć, zmniejsza tłustość kosmetyku
- barwniki 
- tokoferol 

Konsystencja: Z typowym peelingiem ma niewiele wspólnego... kremowa konsystencja choć bardzo przyjemna, nie do końca się tu sprawdza. Drobinek jest niewiele. Za to są dość ostre i przypominają nieco kryształki cukru, ale na pewno nikomu nie zrobią krzywdy. 

Zapach: Piękny orzeźwiający, pomarańczowy zapach, który podbije każde serce! Zupełnie nie chemiczny. Sprawia, że stosowanie jest mega przyjemnością :D

Aplikacja i działanie: W związku z kremową konsystencją peelingu, nieliczne drobinki rozchodzą się po załamaniach dłoni i w efekcie ze złuszczania nici... Po prostu kremowa forma nie współgra z drobinkami. Naprawdę trzeba się natrudzić, żeby tą skórę chociaż trochę 'pomiziać' tymi maleństwami :p Dlatego produkt ten określiłabym raczej, jako krem z drobinkami do mycia twarzy, niż peeling, bo z peelingiem jako takim ma niewiele wspólnego. Bardzo mnie to rozczarowało, bo jestem fanką mocnych drapaków. Cudów się nie spodziewałam, ale liczyłam na coś więcej. ( Za to na pewno przypadnie do gustu osobom o delikatnej cerze!) Poza tym nie zaobserwowałam też obiecywanego przez producenta działania rozświetlającego :(

Przyjemne uczucie gładkości, które towarzyszy nam po zastosowaniu tego produktu to niestety nie efekt złuszczania, a zawartego w nim oleju słonecznikowego :/ Skóra jest mocno nawilżona, choć peeling ten potrafi też przetłuszczać (szczególnie jeśli ktoś tak jak ja ma cerę mieszaną). Swoim działaniem przypomina trochę krem do suchej skóry. Po spłukaniu, na twarzy pozostawia delikatny tłusty film.

Jako, że nie mogłam przeboleć rozczarowania tym pięknie pachnącym 'peelingiem', postanowiłam znaleźć dla niego jakieś inne zastosowania, i tak:
1) mieszam go z dwoma łyżkami cukru i robię z niego porządny drapak! :D  lub
2) zimą, kiedy łatwiej o przesuszoną skórę twarzy - 'peeling' stosuję jako maseczkę, w tym celu go pozostawiam na 10 minut na twarzy, po czym spłukuję i cieszę się nawilżoną, odżywioną skórą :)

To już moje kolejne opakowanie i śmiało mogę powiedzieć, że w takiej formie sprawdza się dla mnie idealnie. Niestety kupuję go tylko jak jest w promocji, bo to troszkę za dużo jak za taką ilość i konieczność kombinowania :P
 

Cena: ok. 15zł/ 75ml

PODSUMOWANIE 2,5/6

+ piękny zapach!
+ nie podrażnia, nie uczula, pozostawia cerę odżywioną i miękką w dotyku
- trudno go traktować jako peeling (nietypowa konsystencja i nieliczne drobinki) 

- stosunkowo mało wydajny
- cena (totalnie nieadekwatna do tego, co nam oferuje producent)

sobota, 17 sierpnia 2013

No to hop!

Z racji dużych ilości wolnego czasu, postanowiłam zaanektować sobie niewielką część blogosfery i stworzyć własny 'kącik', w którym będę dzielić się wszystkim tym, co mnie cieszy, smuci, frustruje czy fascynuje. W decydującej jednak części chcę poświęcić tego bloga pielęgnacji oraz moim sposobom na dobre samopoczucie, które przecież jest z tym nierozerwalnie związane. Jestem świeżakiem w tych sprawach, dlatego proszę o wyrozumiałość :))

Na pierwszy ogień rzucam moją opinię, która będzie dotyczyć przedstawiciela jednego z moich ulubionych typów maseczek, czyli peel-off. Bardzo lubię produkty peel-off, ponieważ podoba mi się w nich sposób oczyszczania skóry poprzez "ściąganie" wyschniętej maseczki wraz z wszelkimi zanieczyszczeniami – mam wtedy wrażenie, że moja skóra jest naprawdę oczyszczana. Ku mojej rozpaczy taka forma maseczek nie jest szczególnie popularna u nas, w odróżnieniu chociażby od Azji. (Kilka z tamtejszych produktów miałam okazję już wypróbować, o czym postaram się napisać w kolejnych postach.)

Prezentowana maseczka to produkt rossmannowskiej marki Rival de Loop.

Na opakowaniu możemy znaleźć obietnicę producenta, jakoby maseczka ta głęboko oczyszczała pory, nadając tym samym skórze gładki, jedwabisty wygląd.

Czas to sprawdzić!
Oryginalna nazwa: Rival de Loop, Peel - Off Maske Aloe Vera & Kamillenextrakt (peel – off)
Opakowanie: miękka folia koloru zielonego, zawiera 2 saszetki oddzielone perforacją, każda saszetka zwiera 8ml produktu (ilość w zupełni wystarczająca, aby dokładnie pokryć maseczką całą skórę twarzy)






Dodatkowo na opakowaniu możemy zauważyć znak „Vegan”.
W praktyce oznacza to, że żaden ze składników wykorzystanych do produkcji tej maseczki nie był pochodzenia zwierzęcego. Zainteresowanych odsyłam do źródła klik!
Cena: 1,50zł 2x8g
Skład: Aqua, Alcohol Denat., Polyvinyl Alcohol, Glycerin, pPolyglyceryl-10 Laurate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Butylene Glycol, Parfum, Chamomilla Recutita Flower Extractum, Bisabolol, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.


Skład niestety nie powala…

- wysoko alkohol, duuużo alkoholu (UWAGA! Może wysuszać! ) - zresztą przy aplikacji maseczki jego intensywna woń daje o sobie wyraźnie znać

- sok z aloesu dopiero w połowie składu

- wyciąg z rumianku na dalszych pozycjach 
- bisabolol (składnik rumianku) o działaniu kojąco-łagodzącym
- kwas cytrynowy
- glikol butylenowy, gliceryna, -nawilżacze
- emulgator 
- ostatnie dwie pozycje to konserwanty


Chociaż skład nie jest zbytnio zachęcający, to ostrzegam przed przedwczesną dyskwalifikacją tego produktu! Jak to w życiu bywa, wszystkiego trzeba doświadczyć na własnej skórze, aby móc wyrobić sobie o czymś właściwe zdanie, tak jest i z tą maseczką.

Konsystencja:

Maseczka ma postać przezroczystej, bardzo lepkiej mazi, co jednak nie nastręcza problemów przy aplikacji, ponieważ łatwo się rozprowadza po powierzchni skóry twarzy. Samemu nakładaniu towarzyszy trudny do opisania zapach (na pewno nie wiele mający wspólnego z aloesem czy rumiankiem ;p; w skrócie: zalatuje chemią) oraz przebijająca się nieznośna nuta alkoholu.

Aplikacja: 

Zgodnie z zamieszczoną na opakowaniu instrukcją: po umyciu maseczkę należy nałożyć na skórę twarzy, omijając przy tym okolice oczu. (Polecam mijać także miejsca „owłosione” – brwi, linie włosów, bo po zaschnięciu trudno usunąć maseczkę, bez niechcianej depilacji ;p) Następnie pozostawić na 15 minut do wyschnięcia. Zaraz po nałożeniu maseczki na twarz, czujemy delikatny chłód, ale uczucie to z czasem ustępuje. W tym czasie maseczka o początkowej postaci  gładkiej jednolitej warstwy, zaczyna się ściągać, co możemy odczuć poprzez skrępowanie naszej mimiki. Maskę należy pomału usunąć zaczynając od zewnętrznych krawędzi twarzy. Po zdjęciu zostaje nam w dłoniach taki oto „duszek” ;p (Mina mojego Tżta na widok liniejącej mu dziewczyny – bezcenna. Od tej pory biedny chłopina stara się nie zakłócać mojego czasu dla siebie ;D). Producent zaleca, aby stosować maseczkę 1 - 2 razy w tygodniu.


Działanie: 
Efekty zauważalne już po pierwszym użyciu! Skóra jest gładsza, zmatowiona, o jednolitym kolorycie oraz przyjemnie odświeżona. Jeśli chodzi o zachwalany przez producenta efekt oczyszczania, to stwierdzam, że jest on zadowalający jak za tę cenę (choć jak dla mnie, jako osoby o cerze mieszanej ze skłonnością do zapychania- ZAWSZE mogłoby być lepiej!). Nie zauważyłam wprawdzie tego głębokiego oczyszczania porów ani ich zwężania, ale moja cera zdecydowanie polubiła tę maseczkę.  Stosuję ją 3 razy w tygodniu. Szczególnie polecam ją, jako krok poprzedzający nałożenie makijażu. Make-up trzyma się wtedy lepiej twarzy i również dłużej pozostaje nienaruszony.


Dla mnie to pielęgnacyjny MUST HAVE! Ciężko o godne zastępstwo w tak niskiej cenie! Dlatego zawsze mam zapas tej maseczki w mojej łazience.




PODSUMOWANIE 5,5/6


+ formuła peel-off

+ podział maseczki na 2 odrębne saszetki, przez co nic nie wysycha i się nie marnuje

+ wydajność

+ zadowalające działanie

+ łatwa dostępność i niska cena

- skład

- intensywny zapach alkoholu

- zmywanie maseczki z dłoni po zakończonej aplikacji (wymaga czasu, cierpliwości, no i dużeeej ilości ciepłej wody ;p)

- trudno usuwa się przy linii włosów oraz brwiach

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...