Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Effaclar K- powrót do łask?

Hejka! :* Nie wiem czy zauważyliście, ale na blogu dawno nie gościła taka typowa recenzja produktu. Wiem, że strasznie się opuściłam (mea culpa!), ale nawet nie zauważyłam jak odpłynęłam na rubieże kosmetyczne :P Dzisiaj postaram się to nadrobić, a na tapecie będzie kremik powszechnie znany w blogosferze, czyli Effaclar K. Swoją przygodę z tym specyfikiem zaczęłam jeszcze w liceum (będzie jakieś sto lat świetlnych temu;p), kiedy to bezskutecznie zmagałam się z trądzikiem. Pomimo tragicznego stanu mojej skóry, całkiem dobrze radził sobie z moją paszczą dinozaura. Potem przez długi, dłuuugi czas z racji retinoidoterapii omijałam szerokim łukiem wszelkie kwasy. Dopiero jakiś czas temu przypomniałam sobie o tym cudaku, a raczej przypomniała mi o nim promocja w Super-Pharm :P I  to na tyle skutecznie, że Effaclar K wylądował w mojej łazience ;D Z niewielkimi, kilkudniowmi przerwami, stosuję go od 3 miesięcy, także myślę, że spokojnie mogę Wam przedstawić moje wrażenia związane z jego stosowaniem. Jeśli jesteście głodni szczegółów, zapraszam do dalszej części!

sobota, 1 lutego 2014

Rozświetlająca baza Lumi Magique od L'Oreal :)

Czasy kiedy mat był wyznacznikiem idealnej cery minęły bezpowrotnie. A stało to się wraz z pojawieniem się makijażowej gry światła w postaci wszelkiej maści rozświetlaczy. Dziś wiele z nas nie wyobraża sobie makijażu bez tego efektownego błysku. Po prostu rozświetlona twarz wygląda naturalnie, świeżo i młodo :) Dlatego dzisiaj postanowiłam Wam zaprezentować moje wrażenia związane właśnie z takim produktem, będącym październikowym zakupem, czyli bazą rozświetlającą Lumi Maqique od L'Oreal Paris :) Stosuję ją już całkiem długo, wiec zdążyłam sobie wyrobić o niej zdanie. Jako, że była to nowość to początkowo podeszłam tej serii dość nieufnie i zdecydowałam się na zakup tylko jednego kosmetyku z tej linii. Ale po blisko czterech miesiącach jej użytkowania, mogę śmiało powiedzieć, że chcę więcej! Dlatego skorzystałam z grudniowego -40% w Rossmannie i nabyłam kolejne opakowanie oraz puder z tej serii (ale o nim będzie innym razem) :))

Seria Lumi Magique jest dostępna w ofercie polskich drogerii już od września ubiegłego roku, a w jej skład wchodzą:
baza rozświetlająca - koncentrat światła (recenzja poniżej)
-  korektor rozświetlający w pędzelku - niewidoczne niedoskonałości
-  puder rozświetlający - skóra pełna blasku i matowe wykończenie

czwartek, 23 stycznia 2014

'Sheet mask' od Lioele :)

Hejka! Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować przedstawiciela mojego drugiego ulubionego rodzaju maseczek pielęgnacyjnych do twarzy (pierwszym - jak już kilkakrotnie wspominałam są maseczki w formule peel-off). Natomiast dzisiaj będzie mowa o 'sheet mask', czyli dość nietypowym rodzaju maseczki bardzo powszechnym w Azji (choć i u nas ta forma zaczyna się cieszyć coraz większą popularnością :). W dużym skrócie: 'sheet mask' - w dosłownym tłumaczeniu 'maseczka w płachcie' - to maseczka w postaci tkaniny (najczęściej z bawełny) nasączonej kosmetykiem. Takie rozwiązanie pozwala na na dłuższe działanie dobroczynnych substancji naturalnie występujących w ciekłej postaci, bez konieczności stosowania sztucznych zagęszczaczy, które niekoniecznie służą naszej cerze. Zastosowanie tkaniny nie tylko uniemożliwia spływanie naszej maseczki, ale również wydłuża czas potrzebny na jej wyschnięcie, a zatem i czas jej właściwego działania. W zasadzie każda szanująca się azjatycka marka ma w swojej ofercie takie maseczki. I właśnie jedną z nich jest Lioele.
Lioele to znana koreańska firma kosmetyczna założona w 2003 roku. Jej misją jest tworzenie produktów do pielęgnacji skóry oraz makijażu, które pozwolą poczuć się pięknie i wyjątkowo każdej ich użytkowniczce.

Kosmetyki Lioele charakteryzują się nie tylko wysoką jakością oraz skutecznością, posiadają również wyjątkowo uroczy i dziewczęcy design. Każde opakowanie wykonane jest z niezwykłą precyzją tak, aby wyglądało elegancko i pięknie (oczywiście zgodnie z azjatyckimi trednami, które, jak doskonale wiecie, odbiegają od 'typowo europejskiej' estetyki :P).

sobota, 2 listopada 2013

Smarowidło od AVON'u.

Na wstępie dzisiejszej notki chciałabym zaznaczyć, że nie jestem jakąś szczególną fanką kosmetyków z AVON'u i raczej sporadycznie coś zamawiam z tej firmy, na ogół ich kosmetyki dostaję w prezencie, głównie od pacjentów. Dlatego nie pokładałam wielkich nadziei i w tym zakupie. Tym większe było moje zaskoczenie, że ten produkt jest bardzo przyzwoity i użytkuje się go z przyjemnością. A mowa o uniwersalnym balsamie do ust 'Brzoskiwinia & Bawełna'. Jeśli chcecie wiedzieć, co mnie w nim urzekło, zapraszam do dalszej części :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...