Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 27 marca 2014
Nawilżanie ‘od zewnątrz’, czyli o fenomenie wód termalnych
O dobroczynnym wpływie wody na
nasz organizm chyba nie trzeba nikogo przekonywać, szczególnie jeśli przypomnimy
sobie, że stanowi ona budulec ludzkiego ciała aż 70%! Stąd też moje szczególne
zainteresowanie wzbudziła tematyka zastosowania wód termalnych w kosmetyce,
która o dziwo nadal stanowi dość kontrowersyjny temat w naszym polskim
społeczeństwie. Powszechnie możemy się spotkać z przekonaniem, iż woda termalna
jako samodzielny produkt jest niczym innym, jak kolejnym wymysłem przemysłu
kosmetycznego, mającym na celu wyciągnie pieniędzy z kieszeni naiwnych
konsumentów… A jak to się ma do
rzeczywistości? W końcu wody pochodzące z głębokich warstw skorupy ziemskiej od
tysiącleci cieszą się olbrzymią popularnością (termy rzymskie) i znalazły powszechne
zastosowanie w leczeniu różnych schorzeń. Z równym powodzeniem są stosowane w
profilaktyce zdrowotnej, jak i stanowią źródło wspaniałego relaksu (uzdrowiska,
spa). Zatem nie skłamię, twierdząc że jednak słusznie znalazły swoje miejsce w
kosmetyce.
poniedziałek, 24 marca 2014
Alterra, olejek 'Migdały i Papaja' - multikosmetyk za grosze! :)
Dzisiaj przyszedł czas na obiecywaną ostatnio recenzję olejku 'Migdały i Papaja' z kultowej już rossmanowskiej serii od marki Alterra. Niestety tym razem się nie wyłamię... bo ja również padłam ofiarą zachwytu nad tymi olejkami i nieustannie trwam w tym stanie! Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tym, jak się u mnie sprawuje ten olejek i dlaczego uważam go za świetny multikosmetyk, to zapraszam Was serdecznie do dalszej części :)
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Spodnie na cellulit? Tak, to możliwe. - Czyli cudach od Wrangler!
Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z newsem, dotyczącym cudów rodem z filmów science fiction! Otóż będzie mowa o spodniach, które nie tylko okrywają nasze ciało, ale nawilżają i zwalczają cellulit :D Tak, tak moje drogie Panie, marka Wrangler postanowiła całkowicie zrewolucjonizować dotychczasowe podejście do roli spodni w pielęgnacji kobiecych nóg, wprowadzając na rynek (wiosną ubiegłego roku) linię spodni Wrangler Denim Spa, czyli spodni które nasączone są specjalnymi substancjami, które w zależności od naszych potrzeb będą nawilżać bądź ujędrniać nasze nogi... Musicie przyznać, że brzmi to co najmniej niecodziennie ;p Możecie, więc sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy buszując na wyprzedażach trafiłam na taki o to wynalazek :D Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszam Was do dalszej części notki :)
niedziela, 29 grudnia 2013
Słodkie trufle i migdały, czyli coś dla prawdziwych łasuchów! :D
Uff w końcu udało mi się wyrwać z objęć rodzinki :P i znaleźć trochę czasu na blogowanie :) Cięższa o kilka kg oraz wymęczona przez małe, pełzające istotki (czytaj; dzieci) wracam do Was zwarta i gotowa! :D I tak, przychodzę z lekko świąteczną recenzją obłędnie pachnącego balsamu do ciała. Dostałam go na mikołajki wraz z peelingiem pod prysznic z tej samej serii, ładnie zapakowane w drewnianym koszyczku. Oczywiście zestaw ten długo nie mógł leżeć nienaruszony, bo czym prędzej ruszyłam do jego testowania. I tak na pierwszy ogień poszedł balsam.
Opakowanie: Balsam jest zamknięty w poręcznej butelce o stosunkowo niewielkiej pojemności 225ml. Co dla mnie stanowi zaletę, bo nie przepadam za wielkimi butlami balsamów do ciała, którymi zazwyczaj zdążę się znudzić jeszcze przed zużyciem chociażby jego połowy... Niestety na tym zalety tego opakowania się kończą. Butelka jest nieprzezroczysta, więc ciężko śledzić zużycie (chyba, żeby się bawić z podglądaniem pod światło xD). Kolejny problem pojawia się kiedy chcemy się do 'dobrać' do balsamu. Niestety ze względu na dość gęstą konsystencję ciężko jest wydobyć balsam z tego opakowania i naprawdę trzeba się nieźle przy tym nagimnastykować, szczególnie jeśli została nam mniej niż połowa balsamu. Poza tym zauważyłam, że balsam lubi obsychać jeszcze w środku buteleczki :/. Jego opakowanie swoją 'słodką stylistyką' nawiązuje do klimatu całej serii produktów Sweet Secret.
Skład: Aqua, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Cyclomethicone, Paraffinum Liquidum, Parfum, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate,Butyrospermum Parkii, Prunus Amygdalus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Seed Extract, Glycerin,Theobroma Cacao Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Panthenol, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Jojoba Esters, Iron Oxides, Sodium Hydroxide, Benzyl Benzoate, Coumarin,CI 19140, CI 16255, BHA.
█ - składnik szkodliwy i niepożądany
- humektanty
- emolienty
- emulgatory
- ekstrakty, masła, oleje
- PARABENY :(( - konserwanty, które mają za zadanie zapobiegać nadkażeniu bakteryjnemu kosmetyku; niestety coraz więcej badań dowodzi szkodliwości tych związków (w tym przypisuje się im udział w etiologii raka piersi)
- składniki kompozycji zapachowej
- konserwanty, stabilizatory, regulatory (np. pH, konsystencji), związki chelatujące jony
- pigmenty (tutaj czerwień żelazowa, czerwonobrązowy naturalny pigment)
- antyoksydant
Skład jest dość przyzwoity. Balsam zawiera bardzo lubiane przeze mnie masło shea oraz ekstrakt i olej z migadałów. Niestety te parabeny mnie zniechęcają... :(
Inne: Produkt ten nie był testowany na zwierzętach ani nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
Konsystencja: Balsam jest barwy beżowej z dodatkiem niewielkich drobinek koloru brązowego (których obecność moim skromnym zdaniem jest zwyczajnie zbędna...). Jak już wspomniałam wyżej - konsystencja jest dość gęsta. Mimo to krem dobrze się rozsmarowuje i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Niestety uczucie nawilżenia nie utrzymuje się zbyt długo, w przeciwieństwie do bajecznego zapachu :p
Zapach: Jest dość intensywny, więc może nie każdemu przypaść do gustu. Zdecydowanie opcja dla fanów intensywnie migdałowowo-marcepanowej 'nuty zapachowej' w kosmetykach. Według mnie jest wręcz idealny na zimowe, chłodne wieczory przy kubku grzańca :) Zapach naprawdę długo utrzymuje się na skórze (nawet 1,5 dnia!), z czasem staje się nieco delikatniejszy. Nie polecam miziania się nim, kiedy jesteście głodne, bo ten zapach tylko Was pogrąży i napad na lodówkę będzie nieunikniony ;p
Aplikacja i działanie: Walory zapachowe to niestety nie wszystko, szczególnie jeśli chodzi o kosmetyk z zasady pielęgnacyjny. Właściwości nawilżające niestety nie powalają, powiedziałabym, że są wręcz bardzo przeciętne. Ale u osób o skórze normalnej powinien w zupełności się sprawdzić. Kolejny minusem jest to, iż produkt ten nie jest zbyt wydajny...
Poza tym nie powoduje podrażnień i nie brudzi ubrań :)
Dostępność: drogerie sieciowe typu Rossmann, Hebe, Jasmin; można go też spotkać w postaci zestawów świątecznych w marketach
Cena: 225ml/ok. 13zł
Skład: Aqua, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Cyclomethicone, Paraffinum Liquidum, Parfum, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate,Butyrospermum Parkii, Prunus Amygdalus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Seed Extract, Glycerin,Theobroma Cacao Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Panthenol, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Jojoba Esters, Iron Oxides, Sodium Hydroxide, Benzyl Benzoate, Coumarin,CI 19140, CI 16255, BHA.
█ - składnik szkodliwy i niepożądany
- humektanty
- emolienty
- emulgatory
- ekstrakty, masła, oleje
- PARABENY :(( - konserwanty, które mają za zadanie zapobiegać nadkażeniu bakteryjnemu kosmetyku; niestety coraz więcej badań dowodzi szkodliwości tych związków (w tym przypisuje się im udział w etiologii raka piersi)
- składniki kompozycji zapachowej
- konserwanty, stabilizatory, regulatory (np. pH, konsystencji), związki chelatujące jony
- pigmenty (tutaj czerwień żelazowa, czerwonobrązowy naturalny pigment)
- antyoksydant
Skład jest dość przyzwoity. Balsam zawiera bardzo lubiane przeze mnie masło shea oraz ekstrakt i olej z migadałów. Niestety te parabeny mnie zniechęcają... :(
Inne: Produkt ten nie był testowany na zwierzętach ani nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
Konsystencja: Balsam jest barwy beżowej z dodatkiem niewielkich drobinek koloru brązowego (których obecność moim skromnym zdaniem jest zwyczajnie zbędna...). Jak już wspomniałam wyżej - konsystencja jest dość gęsta. Mimo to krem dobrze się rozsmarowuje i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Niestety uczucie nawilżenia nie utrzymuje się zbyt długo, w przeciwieństwie do bajecznego zapachu :p
Zapach: Jest dość intensywny, więc może nie każdemu przypaść do gustu. Zdecydowanie opcja dla fanów intensywnie migdałowowo-marcepanowej 'nuty zapachowej' w kosmetykach. Według mnie jest wręcz idealny na zimowe, chłodne wieczory przy kubku grzańca :) Zapach naprawdę długo utrzymuje się na skórze (nawet 1,5 dnia!), z czasem staje się nieco delikatniejszy. Nie polecam miziania się nim, kiedy jesteście głodne, bo ten zapach tylko Was pogrąży i napad na lodówkę będzie nieunikniony ;p
Aplikacja i działanie: Walory zapachowe to niestety nie wszystko, szczególnie jeśli chodzi o kosmetyk z zasady pielęgnacyjny. Właściwości nawilżające niestety nie powalają, powiedziałabym, że są wręcz bardzo przeciętne. Ale u osób o skórze normalnej powinien w zupełności się sprawdzić. Kolejny minusem jest to, iż produkt ten nie jest zbyt wydajny...
Poza tym nie powoduje podrażnień i nie brudzi ubrań :)
Dostępność: drogerie sieciowe typu Rossmann, Hebe, Jasmin; można go też spotkać w postaci zestawów świątecznych w marketach
Cena: 225ml/ok. 13zł
Balsam 'Słodkie migdały i trufle' świetnie się sprawdza, jako poprawiacz nastroju na chłodne, zimowe wieczory, kiedy aura za oknem nas nie rozpieszcza. Niestety przepyszny zapach to nie wszystko, bo choć bezkonkurencyjny pod względem aromatu, to pod względem pielęgnacji inne tego typu specyfiki zostawiają go daleko w tyle. Mimo to chętnie go kupię ponownie w ramach kolejnych przygotowań do aury świątecznej.
niedziela, 13 października 2013
No i znowu zakupy! - skrót :)
Szaleństwo mnie ogarnęło z tymi zakupami, ale ostatnio jest
tyyyyle promocji, że ciężko jest mi trzymać 'moje żądze' na uwięzi... ;P
I tak w dużym skrócie prezentuję moje zakupy. Bardziej szczegółowy opis produktów (mam nadzieję niebawem ;p).
Niestety przede mną ciężki tydzień w pracy, wynikający z realizacji
wymagającego projektu, więc pewnie czeka mnie spora przerwa w blogowaniu. Póki co korzystam z ostatnich chwil słodkiego lenistwa i piekę tartę ze szpinakiem :D om om om :D Beztroskiego niedzielnego popłudnia!
Autor:
Koko Beszamel
o
11:30
29 komentarzy:
Labels:
AVON,
balsam do ust,
BeBeauty,
cienie do powiek,
Farmona,
INGLOT,
lakier do paznokci,
makijaż,
Marion,
mgiełka do ciała,
New In!,
odżywka do włosów,
olejek do kąpieli,
pielęgnacja ciała,
pielęgnacja ust,
pielęgnacja włosów,
płyn micelarny,
termoochrona
Subskrybuj:
Posty (Atom)




