Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 maja 2014

Kosmetyczne przechwałki, czyli moje łupy z Rossmanna i Natury :D

Hejka! Jak wiecie szalone akcje promocyjne Rossmanna i Natury, szczęśliwie dobiegły końca (ufff...), bo gdyby nie to, to nie wiem co by się stało z moim portfelem ;P I mimo, że starałam się wybierać tylko takie produkty, z których rzeczywiście będę korzystać, to i tak wpadło mi kilka wynalazków... Mimo wszystko jestem zadowolona z moich łupów, a Wy co o nich sądzicie? :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

It must be love! Czyli fantazje Koko vol. 1 z Artdeco Jungle Fever w roli głównej!

Tego lata, zarówno na wybiegach, jak i w makijażu królują zwierzęco-kwiatowe printy, kolory ziemi oraz motywy rodem z dżungli. Letnia kolekcja Artdeco Jungle Fever idealnie nawiązuje do tej estetyki, wnosząc do miejskiego zgiełku klimaty tajemniczej i niezbadanej puszczy :D A ja jako, że jestem natury sroczej, to wszystko, co się błyszczy, przyciąga mój wzrok i kusi... kusi niemiłosiernie, przybliżając tym samym moją kartę kredytową do zagłady xD No, ale nie o tym będę się tu rozpisywać :P Z resztą zobaczcie sami!

sobota, 1 lutego 2014

Rozświetlająca baza Lumi Magique od L'Oreal :)

Czasy kiedy mat był wyznacznikiem idealnej cery minęły bezpowrotnie. A stało to się wraz z pojawieniem się makijażowej gry światła w postaci wszelkiej maści rozświetlaczy. Dziś wiele z nas nie wyobraża sobie makijażu bez tego efektownego błysku. Po prostu rozświetlona twarz wygląda naturalnie, świeżo i młodo :) Dlatego dzisiaj postanowiłam Wam zaprezentować moje wrażenia związane właśnie z takim produktem, będącym październikowym zakupem, czyli bazą rozświetlającą Lumi Maqique od L'Oreal Paris :) Stosuję ją już całkiem długo, wiec zdążyłam sobie wyrobić o niej zdanie. Jako, że była to nowość to początkowo podeszłam tej serii dość nieufnie i zdecydowałam się na zakup tylko jednego kosmetyku z tej linii. Ale po blisko czterech miesiącach jej użytkowania, mogę śmiało powiedzieć, że chcę więcej! Dlatego skorzystałam z grudniowego -40% w Rossmannie i nabyłam kolejne opakowanie oraz puder z tej serii (ale o nim będzie innym razem) :))

Seria Lumi Magique jest dostępna w ofercie polskich drogerii już od września ubiegłego roku, a w jej skład wchodzą:
baza rozświetlająca - koncentrat światła (recenzja poniżej)
-  korektor rozświetlający w pędzelku - niewidoczne niedoskonałości
-  puder rozświetlający - skóra pełna blasku i matowe wykończenie

niedziela, 1 grudnia 2013

- 40% według Koko :)

Hejka! Postanowiłam zrobić małą przerwę w moim blogowym włosomaniactwie i z małym opóźnieniem zaprezentować Wam zakupy, jakie poczyniłam na osławionych akcjach -40%, które w ostatnich tygodniach przeszły szturmem przez największe polskie drogerie :) Ku mojemu zdziwieniu (i zadwoleniu?;p) nie popłynęłam tak z kasą, jak podczas majowego -40% w Rossmannie i ograniczyłam się do niezbędnego minimum :)


niedziela, 13 października 2013

No i znowu zakupy! - skrót :)

Szaleństwo mnie ogarnęło z tymi zakupami, ale ostatnio jest tyyyyle promocji, że ciężko jest mi trzymać 'moje żądze' na uwięzi... ;P I tak w dużym skrócie prezentuję moje zakupy. Bardziej szczegółowy opis produktów (mam nadzieję niebawem ;p). Niestety przede mną ciężki tydzień w pracy, wynikający z realizacji wymagającego projektu, więc pewnie czeka mnie spora przerwa w blogowaniu. Póki co korzystam z ostatnich chwil słodkiego lenistwa i piekę tartę ze szpinakiem :D om om om :D Beztroskiego niedzielnego popłudnia!

wtorek, 10 września 2013

Rouge Caresse! Czyli mój sposób na kuszące usta :)

Nareszcie udało mi się wyrwać z objęć pracy i coś naskrobać! :))

Od stosunkowo niedawna zaczęłam używać pomadek, jakoś do tej pory nie było mi z nimi po drodze. Baaaardzo długo szukałam czegoś, co spełniałoby moje wymagania, czyli nie wysuszało ust i nie podkreślało odstających skórek. No i udało się! Znalazłam cudeńko o nazwie Rouge Caresse od L'Oreal. Z ręką na sercu mogę stwierdzić, że jest to absolutnie najlepsza pomadka z jaką miałam do czynienia! Aktualnie posiadam numerek 102 mauve cherie, kultowy odcień polecany nawet przez Vogue (klik)! Ale planuję już zakup 03 lovely rose i 501 nude ingenue :D, które są absolutnie cudowne.

Szminka ta jest dostępna  w 16 bajecznych kolorach.
Opakowanie trochę po przejściach :P
 

Opakowanie: L'Oreal pod tym względem nie zawiódł. Estetyka opakowania na pewno spełni oczekiwania nawet najbardziej wymagających :) Pomadka jest zamknięta w eleganckiej przezroczysto-złotej skuwce (?) z wyeksponowanym logiem. Podczas jej zamykania słyszymy charakterystyczne kliknięcie, które świadczy o tym, że szminka została prawidłowo zabezpieczona.

Aplikacja: Niezwykle łatwa i przyjemna. Ze względu na delikatną konsystencję jej używanie w niczym nie przypomina tępego tarcia typowymi pomadkami, rozprowadza się naprawdę lekko przez co kojarzy mi się raczej z nakładaniem balsamu lub pomadki ochronnej. Dodatkowo dopasowany, lekko ‘skośny’ kształt szminki utrudnia wyjechanie poza linię ust.
Efekt: Połysk błyszczyka i kolor szminki! Rewelacja! Usta nawilżone, gładkie! Rouge Caresse nie wysusza moich ust i nie podkreśla suchych skórek (w odróżnieniu od większości zwykłych pomadek). Poza tym intensywność koloru można ‘regulować’ poprzez ilość nałożonych warstw.
Trwałość: Średnia. Dość szybko się ściera, ale pigment nadal pozostaje na ustach. Można powiedzieć, że mści tu się konsystencja pomadki, która w przypadku aplikacji jest jej zaletą. No, ale cóż nie można mieć wszystkiego :p

Cena: 43zł / 3,6g

PODSUMOWANIE 5,5/6

+ przyjemny zapach
+ elegancki design
+ połysk błyszczyka i kolor szminki
+ nawilżone usta
+ bardzo wydajna
- trwałość
- cena

środa, 21 sierpnia 2013

SKIN79 Snail Nutrition BB Cream SPF45 PA+++, czyli moja przgoda bez happy endu :(

Przez dłuugi czas pozostawałam obojętna wobec zachwytów nad kremami BB. Jednakże zimowe wieczory na wizażu zrobiły swoje, no i przepadłam! Do tego te obietnice producenta, cała ta lecznicza otoczka i pochlebne recenzje dziewczyn... Postanowiłam spróbować! Przy okazji zakupów wrzuciłam do koszyczka próbki: Skin79 Hot Pink, Skin79 Super Plus Triple, SKIN79 Snail Nutrition, Missha Perfect Cover, SkinFood Mushroom i Honey Black Tea. Jako, że mam bardzo jasną cerę o lekko różowym odcieniu najlepiej sprawdził się właśnie SKIN79 Snail Nutrition BB Cream. Początkowo nieufna (śluz ślimiaków? że jak? fuuuu... ;D) i przyzwyczajona do pielęgnacji minerałami obawiałam się tego mazidła, ale po pierwszej aplikacji pokochałam to cudo i stwierdziłam, że stanowi idealne uzupełnienie dla pielęgnacji mojej mocno nieidealnej (z naciskiem na mocno :( ) skóry twarzy. Niestety nic co piękne nie trwa wiecznie... nasz 'romans' zakończył się dla mnie małą katastrofą, ale o tym później.

 
Opakowanie:
Krem otrzymujemy w eleganckim złotym opakowaniu z delikatnymi tłoczeniami. We jego wnętrzu znajduje się równie elegancki plastikowy pojemniczek zaopatrzony w pompkę, która ułatwia aplikację kremu (siła nacisku pozwala nam regulować dozowaną ilość). Całość jest perłowo/biało-złotej kolorystyce. Estetyka opakowania jest bez zarzutu. Pewne utrudnienie stanowi jednak fakt, że przez nieprzezroczyste opakowanie nie można sprawdzić ile produktu zużyliśmy :/

Na rynku dostępne są wersje: 15 i 40 g (buteleczka z atomizerem lub tubka) oraz saszetki (próbki - 2g).




UWAGA! na podróbki! Aktualnie jest to jeden z najnamiętniej podrabianych BB kremów. Żeby tego uniknąć najlepiej kupować u autoryzowanych dostawców lub renomowanych sprzedawców.

System hologramowych etykiet autentyczności wprowadzono w 2010r. w celu odróżnienia oryginalnych produktów Skin79. Obecnie firma ta odchodzi od tego systemu zabezpieczeń i najnowsze partie produktów Skin79 są już bez etykiety autentyczności.

Na opakowaniu brak jest adnotacji, co do testów na zwierzętach. Z jednej strony jest typowe dla kosmetyków azjatyckich (gdzie certyfikacja produktów to głównie Eccocert i inne eko-certyfikaty), z drugiej jednak strony kłóci to się trochę z regulacjami dotyczącymi obrotu kosmetykami na terenie UE. Na blogu Azjatyckiego Cukru (klik!) wyczytałam, że udało się jej uzyskać jako takie zapewnienie ze strony Skin 79. Jednak wątpliwości nadal są, gdyż nie jest to oficjalne stanowisko firmy. Dlatego to 'czy stosować' zostawiam już do Waszych rozważań.

Cena: ok. 90zł za 40g (cena typowa jak za oryginalny azjatycki krem BB)


Dostępność: z pewnością nie jest to krem, który możemy nabyć w każdym kiosku czy drogerii. Jego zakup wymaga od nas troszkę zachodu. I tak możemy do nabyć na portalach aukcyjnych lub w drogeriach internetowych. Ja swój pierwszy pełnowymiarowy krem BB nabyłam na allegro :)

Skład: Snail Secretion Filtrate, Titanium Dioxide, Phenyl Trimethicone, Dimethicone, Zinc Oxide, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Orbignya Oleifera Seed Oil, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Butylene Glycol, Arbutin, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Magnesium Sulfate, Trimethylsiloxysilicate, Aluminum Hydroxide,Stearic Acid, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Sorbitan Isostearate, Calcium Stearate,Quaternium-18 Bentonite, Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Triethoxycaprylylsilane,Water, Adenosine, Tocopheryl Acetate, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water, Linaria Japonica Extract,Anthemis Nobilis Flower Water, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Centella Asiatica Extract,Copper Tripeptide-1,Betula Platyphylla Japonica Juice, Beta-Glucan, Portulaca Oleracea Extract, Imperata Cylindrica Root Extract, Sodium Hyaluronate, Glycine Soja (Soybean) Sprout Extract, Magnolia Kobus Bark Extract, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Malva Sylvestris (Mallow) Extract,Melissa Officinalis Leaf Extract, Primula Veris Extract, Achillea Millefolium Extract, Alchemilla Vulgaris Extract,Veronica Officinalis Extract,, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, 1,2-Hexanediol, Fragrance, CI 77491, CI 77492, CI 77499 

I tu zaczyna się zabawa ;D
Można powiedzieć, że skład też jest typowy dla kosmetyków azjatyckich, czyli megaaa skomplikowany z olbrzymią ilością polepszaczy. Ale do rzeczy:
- pierwszą pozycję stanowi wyciąg ze śluzu naszego ślimaczka :D, który to według zapewnień producenta ma determinować cudowne działanie naszego kremu BB (swoją drogą ostatnio bardzo modny składnik azjatyckich kremów) - zdecydowanie nie dla fanów mięczaków :P
- dwutlenek tytanu, tlenek cynku  to filtry mineralne odpowiedzialne za ochronę przed słońcem
- trimetikon fenylowy (silikon nierozpuszczalny w wodzie), dimetikon (silikon rozpuszczalny w wodzie) - UWAGA! mogą zapychać!!!
- cyklopentasiloksan i cykloheksasiloxan to silikony lotne, zapobiegają nadmiernemu odparowywaniu wody, ułatwiają aplikację (rozsmarowywanie kosmetyku)
- ester glikolu butylenowego i mieszaniny kwasów kaprylowego i kaprynowego - zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody, odbudowuje płaszcz lipidowy skóry (zniszczony np. umyciem buzi przed aplikacją)
- olej z nasion palm Orbignya Oleifera - nawilża i zmiękcza skórę
- emolienty
- glikol butylenowy - humektant
- arbutyna - działanie rozjaśniające, przeciwzapalne
- siarczan magnezu - w dużym skrócie - mydło :D
- trimetylosiloksykrzemian - suchy emulgator (nie wykazuje działania komedogennego)
- regulatory (lepkości, pigmentacji), zagęszczacze, stabilizatory/konserwanty
- emulgator
- adenozyna - przeciwko starzeniu
- octan tokoferylu - pochodna witaminy E (przeciwutleniacz)
- hydrolaty: oczarowy (przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie), z rumianku szlachetnego (przeciwzapalne), 
- wyciągi roślinne: linarii japońskiej (przeciwzapalne, przeciwutleniacz), liści aloesu (odkażające, przeciwzapalne, łagodzące), wąkroty azjatyckiej (przeciwzmarszczkowo, antybakteryjnie, przeciwzapalnie), sok z brzozy azjatyckiej,  portulaki pospolitej (przeciwzapalnie), imperaty cylindycznej (nawilżacz), kiełków soi (humektant), magnolii japońskiej, liści mięty pieprzowej, malwy, pierwiosnka, krwawnika, przywrotnika pospolitego, przetacznika leśnego 
- CG-peptyd miedzi - przeciwko starzeniu
- beta-glukan - przeciwutleniacz, działa przeciwzapalnie
- hialuronian sodu - humektant

- substancja zapachowa
- barwniki

Konsystencja: Mazidło! Przypomina drogeryjne fluidy, z tym, że ma bardziej oleistą konsystencję. Łatwo się rozprowadza po skórze. Choć jego aplikacja nie nastręcza trudności to i tak jego stosowanie może być nie lada traumatycznym przeżyciem dla kogoś, kto na co dzień stosuje sypkie minerały.

Kolor: Początkowo jest zaskakująco ciemny, jednak po rozprowadzeniu na skórze ujawnia nam się nietypowy, bo bladoróżowy kolor (w odróżnieniu od większości BB kremów, które mają ziemiste odcienie). Niestety nie ma mowy o wspominanym przez producenta przystosowywaniu się kremu do kolorytu naszej skóry, a przynajmniej ja takowego nie zauważyłam. Krem był różowawy i taki pozostaje. Odniosłam natomiast wrażenie, że z czasem krem jeszcze bardziej blednie na twarzy, czyniąc ją wręcz niezdrowo wyglądającą.

Zapach: naprawdę przyjemny, kojarzy mi się z jakimiś perfumami

Aplikacja i działanie: Ze względu na jego 'oleistą' konsystencję zrezygnowałam ze stosowania pod niego kremu, ponieważ obawiałam się, że to może być zbyt dużo jak dla mojej cery. Aplikacja nie nastręcza trudności. Krem łatwo się rozprowadza za pomocą opuszków palców. Zdecydowanie nie jest on rozwiązaniem dla fanów matowego wykończenia, ponieważ samodzielnie stosowany pozostawia tłustą poświatę na skórze twarzy. Dla mnie ten efekt był do przeżycia, jako cena za wyrównany koloryt skóry (ukrywanie przebarwień i rozszerzonych porów ♥). Ładnie stapiał się z cerą, delikatnie rozjaśniał i pomimo bladości skóra wyglądała nieskazitelnie i zdrowo. Niestety wraz z pierwszymi promieniami słońca, moja skóra zmieniła odcień i BB krem zaczął mnie strasznie bielić. Podjęłam próbę zmatowienia i 'pokolorowania' go lekkim podkładem mineralnym, niestety: łatwo się ścierał pędzelkiem od podkładu, dodatkowo warzył i rolował. Zwyczajnie nie sprawdził się jako baza pod mój mineralny makijaż. Mniej więcej w tym samym czasie (czyli po 3 miesiącach) stosowania zauważyłam, że wróciły moje problemy z cerą. 2 lata wcześniej brałam retinoidy i zdążyłam już zapomnieć, co to zaskórniki i gule pod skórą. Przeprowadziłam mini śledztwo w mojej pielęgnacji i okazało się, że problemy te zaczęły się nasilać w miarę stosowania BB kremu. Aktualnie minęły 4 miesiące od odstawienia i cera zaczyna wracać do normy, a mój krem BB czeka na lepsze czasy. Nie skreślam go, ale zdecydowanie musimy od siebie 'odpocząć' :P

PODSUMOWANIE 4,5/6

+ eleganckie, przyjemne dla oka opakowanie
+ idealnie stapia się ze skórą, wyrównuje koloryt
+ maskuje przebarwienia i rozszerzone pory
+ pięknie pachnie
+ wydajny
- cena
- trudności w ocenie ilości zużytego produktu

- kolor (nie każdemu może odpowiadać nietypowy bladoróżowy odcień)
- skład ( może ZAPYCHAĆ! :(( )
- dostępność

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...