wtorek, 29 kwietnia 2014

Sprytny chwyt marketingowców Max Factora... czyli, jak 'stare' sprzedać jako 'nowe' ;)

Hejka! Dzisiaj będzie o łebskich marktingowcach Max Factor'a i ich genialnym (?) pomyśle na biznes... czyli o tym jak po niskich kosztach zarobić na przejściowym trendzie kwitnącym na rynku kosmetycznym, tylko sprytnie manipulując konsumentami... Jak pewnie zauważyliście, jakiś czas temu nastąpił wielki boom! na kremy BB. Praktycznie każda szanująca się firma kosmetyczna wypuściła produkt oznaczony dwoma literkami BB, działającymi na klientki jak magiczne zaklęcie. Przy czym produkty te nie miały/mają zbyt wiele wspólnego z 'prawdziwymi', azjatyckimi kremami BB. Z czasem ten pomysł się wyczerpał i przyszła pora, żeby wejść na rynek z czymś 'jeszcze lepszym' (oczywiście znowu na nazwie się kończyło). Tak więc drogeryjne szafy zalała fala 'innowacyjnych' kremów CC. Sztandarowym wręcz przykładem jest krem CC od Max Factor'a. Czemu akurat ten krem? Otóż ku mojemu zaskoczeniu ten produkt to nic innego, jak osławiony podkład Max Factor Xperience (jedyny podkład drogeryjny o pasującej mi tonacji...), tylko w nowej odsłonie graficznej, no i z dodatkiem kuszącego skrótu CC w nazwie. Z resztą, zobaczcie sami!
Opakowania: Jak widzicie są bardzo do siebie zbliżone stylistyką, materiałem wykonania czy nawet pojemnością (oba mają po 30ml).

Składy i porównanie cen:
Max Factor CC Colour Correcting Cream
Skład: Cyclopentasiloxane, Aqua, Titanium Dioxide, Glycerin, Dimethicone Crosspolymer, Talc, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Water, Sodium Chloride, Niacinamide, Diethylhexyl Carbonate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Propylene Glycol, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil,Citric Acid, Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Juice, Bisabolol, Rosa Canina (Rose Hip) Fruit Extract, Panthenol, Allantoin, Tocopheryl Acetate, BHT, Aluminium Hydroxide, Dimethicone, Lactic Acid, PEG-10 Dimethicone Crosspolymer, Methicone, Trideceth-9, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Parfum, Benzyl Benzoate, Citronellol, Eugenol, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, [+/- Cl 77492, Cl 77491, 77499] (16.04.2013.)
Cena: 57zł/30ml  (w promocji - 49% w Rossmannie - ok. 32zł)

Max Factor Xperience
Skład: Cyclopentasiloxane, Aqua, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Water, Glycerin, Talc, Dimethicone Crosspolymer, Sodium Chloride, Niacinamide, Diethylhexyl Carbonate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Propylene Glycol, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Cera, Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Juice, Rosa Canina (Rose Hip) Fruit Extract, Dimethicone, Cyclohexasiloxane, Methicone, Panthenol, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, Aluminium Hydroxide, Allantoin, PEG-10 Dimethicone Crosspolymer, Cyclotetrasiloxane, Sodium Benzoate, Citric Acid, Trideceth-9, Parfum, Bisabolol, Hexyl Cinnamal, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Linalool, [+/- Cl 77891, +/- Cl 77489, +/- Cl 77491, +/- Cl 77499] (02.11.2012)
Cena: ok. 65zł/30ml

Różnice? Praktycznie żadne, wręcz symboliczne. I nie trzeba tu być ekspertem, aby móc to potwierdzić. Wystarczy spojrzeć. Dodano dwutlenek tytanu (prawdopodobnie by zwiększyć krycie) oraz zwiększono udział procentowy silikonów, co niestety niesie za sobą większą skłonność do zapychania, ale poprawia wspominane krycie - jak na krem CC przystało. Poza tym zrobiono rotację procentową kilku składników. I wsio. Koniec zmian.

Jedynie zmiana cenowa jest dla nas korzystniejsza, gdyż wycofany Xperience był 8zł droższy, chociaż gdybym mogła wybierać to wybrałabym starszą wersją za to bez dwutlenku tytanu :)

Aplikacja i działanie: Ten sam zapach, konsystencja, łatwość rozprowadzania, wydajność. 

Wniosek? Te dwa podkłady to absolutnie to samo, tyle że inaczej opakowane i nazwane.

Być może dla niektórych z Was nie odkryłam Ameryki, ale ja tym faktem byłam delikatnie mówiąc zdziwiona. Częściej spotykam się z praktyką, gdzie firmy grzebią w składzie jakiegoś produktu i deklarują, że to nadal to samo. Tu mamy do czynienia z zupełnie odwrotną sytuacją. 'Stare' sprzedają jako 'nowe'.
Ogólnie rzecz biorąc cieszy mnie ten fakt, że nadal, bez większego problemu mogę nabyć ulubiony podkład. Niemniej jednak takie praktyki pozostawiają lekki niesmak... i po raz kolejny sugerują, że trzeba jednak włączać czujność i nie wierzyć do końca w choćby 'najszczersze' zapewnienia producentów...

Miałyście podobne doświadczenia? 
Jak podchodzicie do zapewnień producentów?
Co sądzicie o podobnych praktykach?
Zapraszam do dyskusji!

Wasza Koko! :*
 

38 komentarzy:

  1. Oj to chyba nie pierwsza i ostatnia firma;) też się kilka razy z tym spotkałam zmiana szaty graficznej opakowania produkt zostaje ten sam a schodzi jak świeże bułeczki bo niby nowość;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. to samo zrobiło LRP z kremem tonującym, robiąc z niego BB oczywista tylko w nazwie;)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, no właśnie, teraz czytam, że to samo napisałam :)

      Usuń
    2. Oooo, nie słyszałam o tym! Ale to pewnie dlatego, że z LRP stosuję tylko pielęgnację :) Ciekawa sprawa, muszę o tym poczytać :D

      Usuń
  3. Ehhh no cóż, firmy zawsze tak będą robiły :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, ale dlaczego musieli grzebać akurat przy moim wspaniałym Xperience? ;P

      Usuń
  4. o kurde niby takie powszechne, a ja sie nie skaplam a znalam ten stary podklad z MF, ciekawa sprwa musze kupic sobie ten cc i sprawdzic to na wlasnej skorze dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubiłaś Xperience to polecam wypróbować ten nowy CC, bo różnice są naprawdę niewielkie, dla mnie praktycznie żadne.

      Usuń
  5. to samo zrobili La Roche Posay już dawno temu :)
    dla mnie żadne "nasze" BB, czy CC, to nie jest to co prawdziwe
    ot kremy tonujące/podkłady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj chociaż skład trochę się różni, więc ilość składników procentowo jest różna, więc i działanie, wygląd mogą być nieco różne
      w LRP było identycznie

      Usuń
    2. No właśnie Patrycja Pieguska mnie w kwestii LRP oświeciła :P
      To prawda, że nasze kremy BB/CC, to tylko bardziej kryjące mazidła, nie mające nic wspólnego z azjatyckimi odpowidnikami...

      No różnice są, ale niewielkie. Jedynie ten dodatek dwutlenku tytanu może coś zmieniać i większy odsetek procentowy silikonów. Ale szczerze? Ja jakoś tego nie odczuwam... niemniej jednak gdybym mogła wybierać wybrałabym stary Xperience z bardziej naturalnym i przyjaznym składem.

      Usuń
  6. No faktycznie to symboliczne zmiany, a produkt niby nowość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego słowa mi brakowało! Symboliczne - najlepiej oddaje zmiany w tym produkcie :)

      Usuń
  7. Ja nie miałam tych produktów, więc się nie wypowiem ;) . Zapraszam do mnie na rozdanie : http://malinka24.blogspot.com/2014/03/rozdanie.html#comment-form : ) .

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie tak samo kiedyś czytałam o LRP...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam ani tego, ani tego i kupować nie zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie pierwszy nie ostatni taki chwyt marketingowy, trochę chamski, ale z korzyścią dla wielbicielek starego podkładu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak, ale wiesz ja gdybym mogła wybierać to chyba i tak bym wybrała ten stary, nie przepadam za dwutlenkiem tytanu - nagminnie dodawanym nawet do maseczek do twarzy ;|

      Usuń
  11. Myślę, że kluczowy składnik to titanum dioxide, (biel tytanowa a dokładnie ditlenek tytanu czyli pigment gwarantujący znacznie lepsze krycie w kosmetyku - tak bardzo jest kryjący, ze jest stosowany jako filtr UV). Zwróć uwagę: w CC jest na trzecim miejscu - świadczy to o tym, że jest go dużo. W związku z tym, że nie jest to drogi składnik - CC jest tańszy niż podkład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko dla mnie ta zmiana jest nieznaczna, wręcz 'kosmetyczna' (bo nie przeorali całego składu) i wcale nie na korzyść :/ Gdybym mogła wybierać to wróciłabym do starej wersji bez dwutlenku tytanu, który paradoksalnie pod wpływem światła ulega konwersji w formę prorodnikotwórczą :/ Ciężkie silikony też nie są moimi ulubieńcami... Żal jest, bo Xperience był świetny (no i bardziej 'naturalny'), a tak trzeba się posiłkować jego nieco gorszą (?) wersją.

      Usuń
    2. No ale to generalnie inny produkt :D więc coś musieli zmienić :P

      Usuń
  12. Nie lubię takich chwytów marketingowych. Dużo osób daje się na to złapać, nie wiedząc jaka jest rzeczywistość.

    rzetelne-recenzje.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. hej, nie widzę Cie u siebie w obserwowanych, mozesz sprawdzic?
    chodzi mi o rozdanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to dziwne :/ Bo ja cały czas mam Cię w obserwowanych. Tyle, że nie mam miniaturki, więc wyświetlam się na końcu :)

      Usuń
  14. Nie miałam żadnego z nich, ale producent nie do końca zagrał fair.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam o tym wcześniej przy kremach BB, że zwykły koloryzujący wepchneli w nową buteleczkę , napisali BB i sprzedają. Dlatego nie kupuję kremów BB, CC ani innych takich podróbek- dla mnie jak coś ma ąz 1 odcień i jest do wszystkiego to jest do niczego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. yy, z tego co pamiętam z lekcji francuskiego to chyba jednak Déjà vu :p

      Usuń
  17. taki zabieg marketingowy też nas kosztuje, zapewne wliczony jest w cenę produktu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiedziałam wcześniej o tym, bo po prostu nie używałam tego podkładu, ale po prostu szok.. Grunt, że biznes sie kręci.

    OdpowiedzUsuń
  19. Sprytny trik, marketingowcy nie śpią ;p
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. mimo wszystko jest sklad inny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Skład inny, ale podobieństwo jest i to DUŻE. Dla mnie istotniejsze jest czy są jakieś różnice w użytkowaniu, głownie kryciu, a ja tych nie widzę Mam oba i porównywałam je kilka razy i nic, więc dla mnie to to samo ;P

      Usuń
  21. Zabiegi tego typu są stosowane od zawsze przez większość (o ile nie przez wszystkie) z firm kosmetycznych i nie tylko. Nie są może do końca uczciwe, ale zupełnie "normalne" i mam do nich neutralny stosunek. Jeżeli produkt spełnia moje oczekiwania to nie obchodzi mnie pod jaką nazwą jest sprzedawany. A to, że większość ludzi sama nie wie co kupuje kierując się tylko reklamami i obietnicami producentów? No cóż, trzeba dbać o swoje interesy i trochę się zainteresować na przykład składami kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wpis! Wasze komentarze sprawiają mi niezwykłą przyjemność i są dla mnie motywacją do dalszej pracy :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...