niedziela, 30 marca 2014

Know how, czyli o stosowaniu wody termalnej w praktyce.

Dzisiaj pragnę Wam przedstawić ciąg dalszy moich rozważań o wodzie termalnej oraz o tym, jak właściwie należy aplikować kosmetyki na jej bazie oraz samą wodę. Przedstawię Wam bliżej również jej najpopularniejsze zastosowania. Mam nadzieję, że i Wy znajdziecie coś dla siebie :) Dla zainteresowanych odsyłam do części pierwszej - klik!

czwartek, 27 marca 2014

Czarodziej od Sylveco, czyli o kremie brzozowo-nagietkowym z betuliną :)

Czasami mam wrażenie, że poszukiwania idealnego kremu do twarzy można porównać do poszukiwania zaginionego, świętego graala czy wygranej w lotto... Dotychczas stosowane przeze mnie kremy owszem, miały pewne niewątpliwe zalety, ale nie były też pozbawione mocno zniechęcających wad... Aż tu przypadkiem, skuszona promocją, nabyłam zestaw kosmetyków Sylveco. I bach, trafiło mnie, jak strzałą amora :D 

Nawilżanie ‘od zewnątrz’, czyli o fenomenie wód termalnych

O dobroczynnym wpływie wody na nasz organizm chyba nie trzeba nikogo przekonywać, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, że stanowi ona budulec ludzkiego ciała aż 70%! Stąd też moje szczególne zainteresowanie wzbudziła tematyka zastosowania wód termalnych w kosmetyce, która o dziwo nadal stanowi dość kontrowersyjny temat w naszym polskim społeczeństwie. Powszechnie możemy się spotkać z przekonaniem, iż woda termalna jako samodzielny produkt jest niczym innym, jak kolejnym wymysłem przemysłu kosmetycznego, mającym na celu wyciągnie pieniędzy z kieszeni naiwnych konsumentów…  A jak to się ma do rzeczywistości? W końcu wody pochodzące z głębokich warstw skorupy ziemskiej od tysiącleci cieszą się olbrzymią popularnością (termy rzymskie) i znalazły powszechne zastosowanie w leczeniu różnych schorzeń. Z równym powodzeniem są stosowane w profilaktyce zdrowotnej, jak i stanowią źródło wspaniałego relaksu (uzdrowiska, spa). Zatem nie skłamię, twierdząc że jednak słusznie znalazły swoje miejsce w kosmetyce.

środa, 26 marca 2014

New In! #1

Czas na spóźniony, bo jeszcze lutowy post zakupowy :P Niestety (a może stety ;p), jak widzicie nici z mojego oszczędzania... Im więcej mam wolnego czasu, tym lepiej wychodzi mi wydawanie moich ciężko zarobionych pieniążków... :P eh, nie zanudzam już i zapraszam do dalszej części!

wtorek, 25 marca 2014

Tydzień pięlęgnacji w Hebe!

Hejka! Tym razem chciałabym się z Wami podzielić informacją jaką znalazłam dzisiaj w mojej skrzynce pocztowej (być może część z Was ją przegapiła), a myślę, że warto przyjrzeć się tej akcji, tym bardziej, że nie jest to do niczego zobowiązujące i zupełnie bezpłatne. A mowa o tygodniu profesjonalnej pielęgnacji w drogeriach Hebe. Ja sama już się zakręciłam wokół sprawy i zapisałam na dermokonsultacje z marką Palmer's :D i nie mogę się doczekać, bo jak do tej pory nie brałam udziału w takim wydarzeniu i zupełnie nie wiem czego się spodziewać :p Oczywiście nie oczekuję gwiazdki z nieba, ale bardzo lubię balsamy marki Palmer's i chętnie dowiem się czegoś więcej o tej firmie :)

Więcej informacji znajdziecie tutaj.

A Wy, co sądzicie o takich akcjach?
Weźmiecie udział?

poniedziałek, 24 marca 2014

Alterra, olejek 'Migdały i Papaja' - multikosmetyk za grosze! :)

Dzisiaj przyszedł czas na obiecywaną ostatnio recenzję olejku 'Migdały i Papaja' z kultowej już rossmanowskiej serii od marki Alterra. Niestety tym razem się nie wyłamię... bo ja również padłam ofiarą zachwytu nad tymi olejkami i nieustannie trwam w tym stanie! Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tym, jak się u mnie sprawuje ten olejek i dlaczego uważam go za świetny multikosmetyk, to zapraszam Was serdecznie do dalszej części :)

sobota, 22 marca 2014

Moje pierwsze denko! :D W końcuuu! Trochę spóźnione, ale ważne że jest! :D

Hejka! Witam Was serdecznie po dłuuuugiej przerwie, ale niestety mój pobyt w szpitalu mocno się przedłużył :( Na szczęście najgorsze, już za mną i wracam do blogowania z pełną mocą! Mam cichą nadzieję, że jeszcze o mnie pamiętacie :(
UWAGA post chwalipięcki! Albowiem nadeszła dzisiaj historyczna chwila - Koko udało się wreszcie zgromadzić własne denko! Niby nic szczególnego... post jakich wiele w blogosferze, ale muszę się Wam przyznać, że jak na mnie to był to nie lada wyczyn. I nadal targa mną szok i niedowierzanie ;p Chcąc, nie chcąc Bozia stworzyłam mnie okropną pedantką. Nie raz mnie świerzbiła ręka, żeby to wszystko wyrzucić. Oczywiście część rzeczy i tak lądowała odruchowo w koszu, ale efekty mojej 'silnej' woli i tak oceniam, jako zadowalające :D Co z resztą spotkało się z niemałym szokiem wśród mojego otoczenia ;p Mój Tż zażądał nawet oddzielnego pokoju na moje klamoty, jako że już nie gromadzę tylko zapasów na 5 lat do przodu, ale i chomikuję śmieci... i na dodatek jestem z tego powodu nadzwyczaj dumna ;p Także musicie mi przyznać, że byłam dzielna! ;p 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Farmona, wiśniowo-żurawinowy opalizujący olejek do kąpieli

Hejka! Ostatnio mam duże przerwy w blogowaniu, ale mocno posypało mi się zdrowie i póki co staram się ograniczać surfowanie w necie, a więcej czasu spędzać z rodziną :) Także dzisiaj notka z doskoku, którą już dawno temu napisałam, ale nie miałam czasu zrobić zdjęć ;p W każdym razie mam nadzieję, że się Wam spodoba :)

środa, 12 lutego 2014

Isana, krem do rąk z 5% urea

Zima jest szczególnym czasem, również w kwestii pielęgnacji naszego ciała. Niskie temperatury, wiatr i opady śniegu sprawiają, że nasza skóra staje się bardziej wymagająca. Oprócz naszej twarzy najbardziej narażone są dłonie. I to na nich chciałabym się dzisiaj skupić, a konkretnie na kremie, który postanowiłam zastosować, jako zimowe S.O.S. na moje spierzchnięte i wysuszone łapki. Na wizażu naczytałam się sporo 'ochów' i 'achów', na temat tego kremu, dlatego i moje oczekiwania wobec niego były dość wygórowane. Także gdy natrafiłam na niego w promocji, kupiłam go bez większego zastanawiania się. Jeśli jesteście ciekawi, jak się u mnie sprawdził, zapraszam serdecznie do lektury moich wypocin! :*

sobota, 1 lutego 2014

Rozświetlająca baza Lumi Magique od L'Oreal :)

Czasy kiedy mat był wyznacznikiem idealnej cery minęły bezpowrotnie. A stało to się wraz z pojawieniem się makijażowej gry światła w postaci wszelkiej maści rozświetlaczy. Dziś wiele z nas nie wyobraża sobie makijażu bez tego efektownego błysku. Po prostu rozświetlona twarz wygląda naturalnie, świeżo i młodo :) Dlatego dzisiaj postanowiłam Wam zaprezentować moje wrażenia związane właśnie z takim produktem, będącym październikowym zakupem, czyli bazą rozświetlającą Lumi Maqique od L'Oreal Paris :) Stosuję ją już całkiem długo, wiec zdążyłam sobie wyrobić o niej zdanie. Jako, że była to nowość to początkowo podeszłam tej serii dość nieufnie i zdecydowałam się na zakup tylko jednego kosmetyku z tej linii. Ale po blisko czterech miesiącach jej użytkowania, mogę śmiało powiedzieć, że chcę więcej! Dlatego skorzystałam z grudniowego -40% w Rossmannie i nabyłam kolejne opakowanie oraz puder z tej serii (ale o nim będzie innym razem) :))

Seria Lumi Magique jest dostępna w ofercie polskich drogerii już od września ubiegłego roku, a w jej skład wchodzą:
baza rozświetlająca - koncentrat światła (recenzja poniżej)
-  korektor rozświetlający w pędzelku - niewidoczne niedoskonałości
-  puder rozświetlający - skóra pełna blasku i matowe wykończenie

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...